Awantura w Muzeum Literatury. Beata Michalec dzieli środowisko. Mówią o niej: „pani radna” | Czyja faworytka?

polityka.pl 16 godzin temu
Zdjęcie: Albert Zawada / PAP


Powołanie Beaty Michalec na dyrektorkę Muzeum Literatury doprowadziło do interwencji ministerstwa, wywołało protesty w środowisku literackim i oskarżenia o brak kompetencji. Ona sama uznaje to za „cenny wkład w dyskusję”. Pracownicy warszawskiego Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza zwracają się do Beaty Michalec bardziej „pani radna” niż „pani dyrektor”. Bo też ciągle sprawa jej dyrektorskiego powołania nie jest ostatecznie przypieczętowana i nie wszystko jest przesądzone. W każdym razie taką mają nadzieję. Przeciwko jej mianowaniu są też środowiska literackie. Ona sama każe się tytułować „dr dyrektor”.

Na stanowisko powołał ją zarząd województwa, z marszałkiem Adamem Struzikiem z PSL i wicemarszałkiem Wiesławem Raboszukiem z Platformy Obywatelskiej. I to ten ostatni, mający w swojej gestii kulturę, wystąpił do ministry kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cienkowskiej o zatwierdzenie nominacji. Ta wymagana ministerialna kontrasygnata wiąże się ze znaczeniem tego muzeum jako strażnika skarbów narodowych, w tym cennych rękopisów polskich wieszczów. Dlatego też ministerstwo współrządzi i współfinansuje muzeum.

Ministra Cienkowska (z Polski 2050) zgody nie udzieliła, stwierdzając, iż sposób organizacji konkursu, w którym wygrała Michalec, od początku budził jej wątpliwości. „Komisje konkursowe nie mogą stawać się pretekstem do obsadzania stanowisk w kluczu politycznym – pisała w komunikacie. – Decydującym czynnikiem muszą być merytoryczne kompetencje, a nie partyjne umocowania. Dotyczy to wszystkich instytucji kultury, w tym również Muzeum Literatury w Warszawie”.

Czytaj też: Czy rząd zawalczy o pamięć Polaków? Wygrywa narracja prawicy, koalicja Tuska musi mieć plan

Kim jest Beata Michalec? Na pewno członkinią Platformy – tak jak jej mąż, kiedyś jeden z trenerów Legii Warszawa, a w tej chwili burmistrz Wawra.

Idź do oryginalnego materiału