Auto Fuszerka – recenzja (PC). Od zera do Janusza biznesu

pograne.eu 2 dni temu

Zazwyczaj symulatory samochodowe kojarzą się z aptekarską wręcz precyzją, gdzie dokręca się śrubki z linijką w ręku, a wirtualne warsztaty są tak czyste, iż można by w nich wycinać wyrostki robaczkowe. Twórcy Auto Fuszerki postanowili jednak puknąć ten cały realizm młotkiem w czoło. Zamiast sterylnych laboratoriów dostajemy mechanikę w wersji czysto partyzanckiej, w której podstawowym narzędziem pracy jest święta trójca polskiego warsztatu: trytytka, szara taśma i puszka najtańszej szpachli.

Spis Treści

  • Witajcie w Wypizdowie Dolnym
  • Rajstopy zamiast paska klinowego
  • Prawdziwy test charakteru, czyli fura dla siebie
  • Kicz z generatora, który ma sens
  • Prowizorka okiem mojego laptopa
  • Kierowniku, to się naprawdę wyklepało!

Witajcie w Wypizdowie Dolnym

Zamiast wielkiej, zachodniej korporacji lądujemy na głębokiej, swojskiej prowincji – w fikcyjnym Wypizdowie Dolnym. Nasz bohater nie ma dyplomu inżyniera, ma za to w ręku puszkę szpachli, głowę pełną ryzykownych pomysłów i palącą potrzebę szybkiego zarobku. Cała fabuła to klasyczny, cudownie przerysowany scenariusz „od zera do Janusza biznesu”. Trzeba utrzymać się na powierzchni w realiach, gdzie budżet zawsze świeci pustkami, czuć oddech komornika na plecach, a klienci oczekują cudów, płacąc pogniecionymi banknotami. Ta prosta otoczka bezbłędnie buduje klimat wczesnokapitalistycznego kombinatorstwa, który starsi gracze mogą kojarzyć z opowieści o szalonych latach 90., a młodsi – z najlepszych odcinków animacji Bartosza Walaszka.

Rajstopy zamiast paska klinowego

To właśnie chroniczny brak gotówki napędza całą zabawę i determinuje podejście do codziennych obowiązków. Zapomnijcie o zamawianiu oryginalnych części z hurtowni – gameplay stawia na czystą, bezczelną prowizorkę. Kiedy klient zostawia rzęcha, a w kieszeni piszczy bieda, zaczyna się prawdziwe zarządzanie kryzysowe. Pasek klinowy piszczy? Elastyczne rajstopy załatwią sprawę. Filtr powietrza zniszczony? Stara gąbka kuchenna pasuje idealnie, a zamiast drogiego płynu hamulcowego można przecież dolać odrobinę wody z kranu. Gra zamienia rutynowe naprawy w przezabawną łamigłówkę z gatunku: „jak bardzo mogę oszukać system, żeby ta maszyna w ogóle odpaliła”. Cały ten mechaniczny absurd balansuje jednak na cienkiej granicy ryzyka. Specjalny wskaźnik fuszerki boleśnie przypomina, iż jeżeli przesadzimy z oszczędnościami i zalejemy bak wodą, rozwścieczony właściciel wróci i zdemoluje nam warsztat.

Prawdziwy test charakteru, czyli fura dla siebie

Sytuacja zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy gra pozwala nam wreszcie zbudować własne auto. To genialny fabularny i gameplayowy zwrot akcji. Wszystko zaczyna się od nielegalnego wyścigu na wiejskiej drodze, gdzie ponosi nas ułańska fantazja i pakujemy się naszym prywatnym, dumnym Fiatem 126p prosto w najbliższe drzewo. Od tego momentu, w myśl świętej zasady „u siebie rób jak u siebie”, zbieranie kasy na warsztacie schodzi na dalszy plan. Liczy się tylko jedno: przywrócenie zmiażdżonego Malucha do stanu używalności.

Nagle całe to januszowanie nabiera zupełnie innego wymiaru. Kiedy składasz grata dla klienta, masz ochotę wpychać szmaty w progi i zalewać wszystko najtańszym olejem mineralnym. Ale kiedy przychodzi moment klepania własnego fiacika, włącza się syndrom dumnego rzemieślnika. Zaczynasz bezczelnie podkradać i chomikować lepsze części, które udało się ukradkiem wykręcić z samochodów nieświadomych klientów. Kombinujesz, jak z kawałka rury wydechowej i starej turbiny wykrzesać chociaż kilka koni mechanicznych więcej. Budowanie własnego wozu to najlepszy moment gry, bo idealnie pokazuje ludzką naturę – dla obcego zrobisz po kosztach, dla swojego Malucha wybierzesz najlepszą trytytkę z szuflady.

Kicz z generatora, który ma sens

Takiemu festiwalowi mechanicznej improwizacji musi towarzyszyć odpowiednie tło, które podkręci poczucie obcowania z czystym absurdem. I tutaj dochodzimy do soundtracku, czyli dudniącego z głośników disco polo. Sęk w tym, iż cała ścieżka dźwiękowa została wygenerowana przez sztuczną inteligencję. W każdej innej produkcji uznałbym zdanie się na algorytmy w kwestii muzyki za lenistwo i tanie pójście na łatwiznę. Ale tutaj? Ten bezduszny, plastikowy, pisany po kosztach i momentami przerażająco koślawy dźwięk z generatora pasuje jak ulał. Tani kicz muzyczny idealnie rezonuje z taniością warsztatowej prowizorki. To sztuczne disco polo brzmi dokładnie tak, jakby lokalny radiomagnetofon właśnie wciągał taśmę, i tworzy genialną, prześmiewczą całość z resztą oprawy.

Prowizorka okiem mojego laptopa

Plastikowy klimat muzyki naturalnie przekłada się na to, co widzimy na ekranie, choć w kwestii wizualnej gra potrafi zaskoczyć. Graficznie tytuł nie próbuje udawać hitu za miliony dolarów – stawia na prostą, lekko komiksową stylistykę, która całkiem dobrze maskuje mniejszy budżet. Odpaliłem ten tytuł na swoim laptopie i gra działa zaskakująco gładko. Trzyma stabilne 60 klatek choćby przy większej zadymie w warsztacie i pozwala na płynną zabawę bez nerwowego zerkania na temperatury podzespołów. Twórcy zresztą stale siedzą nad kodem, co widać po regularnie wypuszczanych łatkach, sukcesywnie naprawiających to, co było popsute.

Kierowniku, to się naprawdę wyklepało!

Ostatecznie dostałem produkcję, która doskonale wie, czym chce być, a czym być nie zamierza. Auto Fuszerka bezbłędnie celuje w sentyment i nasze specyficzne, lokalne poczucie humoru. To rzadki przypadek gry, w której celowe robienie czegoś źle sprawia potężną frajdę. jeżeli podejdziecie do niej z odpowiednim dystansem, przymykając oko na parę drobnych technicznych potknięć, dostaniecie kilka godzin świetnej, niczym nieskrępowanej i cudownie absurdalnej zabawy. dla wszystkich, kto choć raz w życiu naprawiał coś szarą taśmą – pozycja obowiązkowa.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie gry do testów dziękujemy firmie Bettergaming.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.
Idź do oryginalnego materiału