Irański huragan.
Stanowczo za cicho jest o irańskim artyście dźwiękowy Arashim Azadim. Urodził się w 1994 roku w Hamedanie. Tam też w wieku dziewięciu lat rozpoczął naukę gry na klasycznym perskim instrumencie setarze. W późniejszych latach dostał się na studia w Państwowym Konserwatorium w Erywaniu w Armenii, gdzie kształcił się z kompozycji i zaczął zgłębiać tajniki wizualnego języka programowania Max/MSP dzięki kursowi internetowemu oferowanemu przez Massachusetts College of Art. Dziś jego twórczość wykazuje silne pierwiastki muzyki eksperymentalnej, elektroakustycznej z częstym towarzyszeniem efektów audiowizualnych, performance’u czy improwizowanego tańca. Mając również wykształcenie w dziedzinie matematyki i informatyki Azadi badał także sposoby łączenia nowoczesnych podejść do dźwięku z muzyką akustyczną i ludową.
Arash Azadi, fot. mat. prasowe Do tej pory jego utwory były wykonywane w wielu miejscach, a on sam występował chociażby na takich festiwalach jak Berlin CTM Festival, Unsound Festival Yerevan Edition, Urvakan Festival i Synthposium Festival. Od 2020 roku prowadzi własną wytwórnię Structured Experience. Jeszcze w tym samym roku zdobył międzynarodową nagrodę kompozytorską na konkursie Sayat Nova Competition organizowanym przez AGBU w Nowym Jorku, a jego utwór „The Chain” na zespół i głos został wykonany w 2022 roku w Carnegie Hall.
Na początku tego roku Azadi wydał nowy album „Eerie” nakładem belgijskiej wytwórni Off-Record. Najlepiej o swojej muzyce opowiada sam artysta:
„>>Eerie<< to zapis kompozycyjnej pętli między ludzką intuicją a transformacją algorytmiczną. Każdy utwór rozpoczynam od swobodnych improwizacji na pianinie cyfrowym – gestów, harmonii i mikrorytmów, które wyłaniają się z praktyki opartej na ciele. Następnie ponownie sięgam po ten materiał za pośrednictwem systemów sztucznej inteligencji, korzystając z własnych partytur tekstowych: wskazówek określających instrumentację, styl, gatunek i formę (…)”.
Wraz z otwierającym płytę nagraniem „Experiments in Eerie Fantasy No. 1” zderzamy się z żywiołową, gęstą muzyką eksperymentalną o wielu mikroskopijnie zaaranżowanych detalach z rejonów musique concrète – momentami obcujemy z szaloną free jazzową, drum and bass gonitwą świetnie poprowadzonych brzmień, harmonii, temp i motywów, które z czasem przylegają do basowych otchłani z rozkołysanymi orkiestracjami. Wejście na jeszcze wyższy poziom szaleństwa serwuje Azadi w „Paradigm Shift” – szlachtuje utarte schematy, zderza co chwilę ze sobą różne wszechświaty dźwiękowe. – „Powstałe w ten sposób utwory poruszają się wzdłuż porowatej granicy, gdzie awangardowa konstrukcja spotyka się z popularnymi idiomami” – podpowiada Azadi. Nie ma tu absolutnie żadnych granic, Irańczyk uwielbia postawić na jednej szali EDM, hip-hop, trap, free jazz i metal. adekwatnie to jakąś część materiału mógłby wykonać na żywo jakiś bardzo sprawny technie zespół. To byłoby interesujące doświadczenie.
Orkiestrowe wariacje w „Poetics of Otherness” zostają nasycone akuzmatycznymi dysonansami, balansując między współczesną muzyką klasyczną, awangardą a właśnie muzyką do improwizowanego tańca na deskach upiornego teatru. Dzikie solówki klarnetu basowego w „Short Story Long” – jak też równie niespokojna sekcja rytmiczna – na pierwszy rzut ucha przypominają do złudzenia sprawnie naoliwiony free jazzowy band. Powolnie dołączające orkiestracje mają coś z poświaty barokowego rozbuchania Henry’ego Purcella, jak też z enigmatycznych kompozycji Moondoga, a za chwilę wkracza hip-hopowa grząskość beatu. W całość zanurza swoje wirtualne palce sztuczna inteligencja.
– „Moje podejście do sztucznej inteligencji jest instrumentalne, a nie dewocyjne. Technologia, stosowana z rozwagą, może poszerzyć zasięg ludzkiej uwagi i wyobraźni; stosowana niedbale, może je spłaszczyć. Traktuję sztuczną inteligencję jako narzędzie ezoteryczne w pierwotnym znaczeniu – instrument służący zarówno do poszukiwań wewnętrznych, jak i zewnętrznych” – Azadi.
Sporo też mamy partii skrzypiec na całym albumie, są chyba w każdej kompozycji w rozmaitych konfiguracjach. W „Homeland Be Free and Prosperous” skrzypce dialogują z gitarowymi solówkami i metalowymi blastami z okolic Lacrimosy oraz szczególnie klimatu włosko-słoweńskiej grupy Devil Doll. W połowie tego nagrania jesteśmy już zupełnie gdzieś indziej – speed metal z okolic Dream Theater porywa jazzową pulsację bliższą Bugge Wesseltofta, aby niespodziewanie zostać rozjechanym przez ciężkie gitarowe riffy. Pierwsze skrzypcowe frazy w „Right This Hour” mają wrażliwość Jeana-Luca Ponty’ego, ale po chwili wpada metalowy walec, a za moment liryczny, melancholijny temat odłupany z jazzowej tafli.
Z czego się składa wyobraźnia Arazhiego Azadima? No właśnie z tych wszystkich niezliczonych dźwiękowych składników wypełniających po brzegi „Eerie”. Być może to płyta nie dla wszystkich, przez jej intensywność, ale mimo tak postawionej diagnozy, ma coś takiego ta muzyka, iż czeka się na efekt kolejnych warstw wywołujące mnóstwo skrajnych emocji, a też zachwytu i całkowitego odrealnienia.
Off-Record | 2026 styczeń
Strona Arazhiego Azadima: https://azadiarash.com/index.html













