Aplikacja do poznawania muzyki w ciemno. Wywiad ze współtwórczynią Unknown Band

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Unknown Band to aplikacja do słuchania muzyki, która wystartowała w marcu tego roku. To rewolucyjny projekt, który ma za zadanie zwrócić oczy słuchaczy na zagubione w gąszczu mainstreamu utwory małych artystów i umożliwić poznanie bardziej oryginalnej strony muzyki.

W czasach w których wąskie grono najważniejszych graczy rynku muzycznego rywalizuje ze sobą o najwyższe miejsca w rankingach, a platformy streamingowe zawodzą w podrzucaniu użytkownikom nowej muzyki, powstało Unknown Band. W tym wywiadzie znajdziecie mniej oczywiste informacje o aplikacji, a także poznacie jej krótką, ale pasjonującą historię powstania. Poniżej przeczytacie rozmowę z Olgą Stolarek – członkinią zespołu Heima i współtwórczynią Unknown Band.


Grzegorz Szczepański: Czy możesz opowiedzieć ogólnie, jak dokładnie działa Unknown Band?

Olga Stolarek: Jest to aplikacja do odkrywania muzyki w ciemno. To znaczy – nie widzi się okładki, nie widzi się żadnych liczb, nie widzi się tytułu utworu, nazwy artysty, ani żadnych jego statystyk podczas słuchania. Po to, aby skupić się tylko na muzyce i nie sugerować się tą całą otoczką. Chcemy, żeby muzyka obroniła się sama.

Wchodząc do aplikacji wybieramy nastrój w którym chcemy odkrywać, tematyczną stację zawierającą wybrane gatunki, opcję Zaskocz mnie (gdzie odkrywamy losowy utwór z naszych preferencji – które w każdej chwili możemy samodzielnie zmienić, ale też aplikacja gdy widzi, iż często oceniamy wysoko utwory konkretnego gatunku lub nastroju sama proponuje nam dodanie tych tagów do ulubionych) lub Odkrywaj nieznane – wtedy odkrywamy losową muzykę spoza swoich preferencji.

Stacje // Unknown Band

Słuchając wylosowanego utworu, nic nie widzimy, mamy tylko taki prosty ekran odtwarzania. Po przesłuchaniu minimum 20% utworu wyświetla nam się ekran oceny i możemy utwór ocenić w pięciogwiazdkowej skali. jeżeli ocenimy go na cztery lub pięć gwiazdek, dostajemy dodatkowe okienko, w którym możemy wystawić anonimowy komentarz, który dostanie artysta. Wtedy odkrywamy też cały profil artysty, dostajemy tytuł, okładkę, wszystkie informacje, które artysta przekazał – opis tego artysty, przekierowania do streamingów czy platform społecznościowych, nadchodzące koncerty. Natomiast jeżeli ocenimy utwór od jednej do trzech gwiazdek, no to po prostu lecimy dalej i odkrywamy inne utwory – nie dostajemy informacji o tym artyście. Bo wychodzimy z takiego założenia, iż i tak w tych czasach mamy przesyt informacji i nie musimy wiedzieć tego, co nam się nie podoba i jeszcze sobie tym zawracać głowy.

Artysta po swojej stronie widzi wszelkie oceny – nie kto go ocenił personalnie, ale na przykład ludzie z jakiego miasta go najlepiej oceniają, jaka to jest średnia. No i też nie ma wystawiania komentarzy przy tych negatywnych ocenach, bo wychodzimy z założenia, iż sama ta negatywna ocena już jest znakiem i nie chcemy dawać przestrzeni do hejtu.

GS: W ogóle skąd wpadliście na pomysł takiej aplikacji?

OS: Zacznę na pewno od tego, iż ja tym głównym pomysłodawcą nie jestem. Pomysłodawcą jest Bartek Mieżyński, który wpadł na ten pomysł i na początku samodzielnie zaczął go realizować. Pomysł wynikał z tego, iż Bartek jest muzykiem niezależnym i nie widział drogi wypromowania swojej niezależnej muzyki. Nie umiał dotrzeć do odbiorców swojego gatunku. Patrząc natomiast na innych artystów reprezentujących podobną muzykę, np. SWANS, widać, iż taka muzyka w Polsce ma odbiorców i wyprzedaje hale, gdy artyści z zagranicy przyjeżdżają do Polski. Więc Bartek stwierdził, iż tacy odbiorcy są, tylko nie wie, jak do nich dotrzeć.

Kiedyś na Facebooku była możliwość promowania swojego posta do osób lubiących konkretny zespół. Teraz już tego nie ma i takie bardziej oczywiste opcje straciliśmy. Dlatego stwierdził, iż stworzy narzędzie, które będzie bardzo dosłownie łączyło ze sobą słuchaczy i muzykę o konkretnych podgatunkach.

Z drugiej strony jest taka frustracja tym, iż streamingi bardzo często podsyłają nam to samo albo są to same znane rzeczy. Przykładem tutaj, też podawanym przez Bartka, jest to, iż kiedyś wszedł sobie na playlistę „Odkryj w tym tygodniu” i tam był podtytuł w stylu: „Nieznane perełki, artyści, których warto poznać”. No i miał tam Björk i inne bardzo znane zespoły. Tam nie było totalnie niczego, co byłoby faktycznie czymś nowym.

dodane utwory // Unknown Band

GS: Czyli wszystko narodziło się z takiej potrzeby dotarcia do jakiejś publiczności, tylko iż problemem okazał się internet? Ponieważ internet jest zbyt wielki i nie da się dostać do tych określonych ludzi, którzy słuchają tej określonej muzyki.

OS: Tak, są różne nisze i choćby na tych przykładach reklam promowanych – teraz największe zawężenie, które możesz zrobić w Mecie, to „muzyka niezależna”. To zbyt szerokie, wpada tu np. niezależny pop, black metal, surf rock. Kierunkowanie się na muzykę niezależną nic nie znaczy tak naprawdę. U nas, jak ktoś lubi noise rocka, ale nie lubi rocka lat osiemdziesiątych, to będzie dostawał już tylko te propozycje otagowane tym konkretnym podgatunkiem gatunku, nie? A to i to jest rock.

GS: Czyli tak naprawdę najważniejsza praca, jaką macie, to rozpisanie tego wszystkiego i podzielenie tej muzyki jak najbardziej i najdrobniej się da, żeby osiągnąć maksymalną specyfikację. Wydaje się to bardzo trudne, bo muzyka – znaczy z mojej perspektywy przynajmniej – kiedy wchodzimy w tak bardzo, bardzo cięte już kierowanie, to dosyć ciężko jest to tak pogrupować, bo czasami niektóre gatunki się ze sobą zlewają.

OS: No pewnie, iż tak. Właśnie dlatego oznakowanie danego utworu zależy przede wszystkim od artysty. Niestety błędów nie unikniemy, natomiast tak z zasady utwory są w większości dobrze otagowane i artyści najlepiej wiedzą, do jakich słuchaczy chcą dotrzeć i co tworzą. Bazę gatunków samych w sobie tworzymy my. Mamy tych gatunków na ten moment około dwustu. Wiadomo, iż podgatunków są jeszcze tysiące, ale też patrzymy na potrzeby i jak ktoś nam zgłasza, iż czegoś brakuje, to też staramy się to dodawać, żeby wspólnie rozwijać tę bazę podgatunków i tego, co faktycznie jest potrzebne.

GS: Wybicie się jako artysta jest praktycznie niemożliwe, nie sądzisz?

OS: Nie staniesz się nagle Dawidem Podsiadło znikąd. Jest to bardzo trudne. Wiadomo, można mieć albo bardzo dużo szczęścia, bo takie przypadki też się zdarzają, albo trzeba mieć dużo pieniędzy, albo trzeba mieć jedno i drugie. O większości artystów i tak nigdy nie słyszymy. Wiadomo, iż są przypadki, iż ktoś naprawdę ma talent i zostaje odkryty przez kogoś i ta kariera się toczy, bo ktoś cię weźmie pod swoje skrzydła, jakaś wielka wytwórnia i da ci szansę, ale mimo wszystko teraz ciężko jest. w tej chwili panuje ostra konkurencja, a wydawcy patrzą bardziej na zasięgi i twój status, przez co ta muzyka się nie broni sama tak, jak teoretycznie powinna.

GS: No właśnie możemy zauważyć, iż nie ma w ogóle czegoś takiego jak taka klasa średnia wśród muzyków. Albo wyprzedajesz Narodowy, albo siedzisz na Spotify i nic nie zarabiasz ze swojej muzyki.

OS: Ja jako artystka trochę czuję się z moim zespołem taką klasą średnią, szczerze. I czuję to od dłuższego czasu. Jest to bardzo trudne – utknąć w tym środku. Ponieważ są debiutanci, którymi świat się interesuje, bo to jest świeże. Są też ci, którym się udało wybić i są znani. Ale są i ci, którym debiut nie wypalił na tyle, żeby stali się popularni, i utykają w takim środku, którym już wytwórnie i takie osoby branżowe nie za bardzo się interesują. I to jest bardzo trudne – utknąć w tym środku. Mamy nadzieję, iż nasza aplikacja pomoże tym artystom – nie tylko właśnie najmniejszym, ale też tym „ze środka” – dotrzeć do nowych osób.


Kontynuuj czytanie wywiadu na następnej stronie!

Idź do oryginalnego materiału