REKLAMA
Zobacz wideo
Konkol o aferze z Wyszkoni
Anna Wyszkoni o tym, co działo się w zespole. Po latach mówi wprostPiosenkarka bez ogródek opowiada o kulisach swojego rozstania z zespołem Łzy. W rozmowie z Eską przyznała, iż pod koniec wspólnej pracy napięcia między muzykami były coraz większe, a różnice artystyczne zaczęły utrudniać dalszą współpracę. Wokalistka coraz śmielej myślała też o własnej drodze i pracy nad solowym materiałem. - Przestaliśmy się dogadywać. Pracowaliśmy ciągle nad nowymi utworami, ale mieliśmy duże konflikty — każdy z nas chciał grać trochę inaczej. Zaczęłam pracę nad płytą solową, co jeszcze bardziej poszerzyło moje horyzonty, otworzyłam się na pracę z innymi ludźmi. Zespół chciał pracować ciągle w tym hermetycznie zamkniętym środowisku. Przyznaję, iż odrzucałam kolejne propozycje, bo nie były zgodne z moją wrażliwością. Nigdy nie robiłam niczego wbrew sobie — wyjaśniła Wyszkoni.Anna Wyszkoni za bardzo promowała siebie? "Oni zaczęli podejrzewać"Ostateczna decyzja zapadła w 2010 roku. Jak Wyszkoni wspomina, atmosfera w zespole była już wtedy bardzo napięta. Część muzyków zaczęła podejrzewać, iż wokalistka stawia własną karierę ponad działalność grupy - czemu stanowczo zaprzecza. - Zaczęło się bardzo dziwnie robić w zespole. Oni zaczęli podejrzewać jakiś spisek, iż ja adekwatnie robię to, żeby bardziej promować siebie, dlatego odrzucam kolejne propozycje. To bzdura. Graliśmy do jednej bramki. Bardzo lubiłam ten etap, kiedy graliśmy na koncertach Łez kilka moich utworów solowych, bo wiem, iż one były pożądane przez publiczność, organizatorzy też tego chcieli, a my rośliśmy w siłę jako marka - przytoczyła.Końcówka współpracy była dla niej szczególnie bolesna. Jak przyznała, napięcia narastały do tego stopnia, iż po koncertach często schodziła ze sceny w bardzo złym stanie emocjonalnym. - Niestety, po ostatnim sezonie koncertowym schodziłam ze sceny i płakałam, bo było już tyle zgrzytów, iż to się nie mogło udać - wyznała gwiazda.
