Adrian i Anita ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" od kilku miesięcy mają wyjątkowo ciężki czas. Uczestnik matrymonialnego show TVN choruje na glejaka IV stopnia. Na początku stycznia Adrian wrócił z bliskimi do Bydgoszczy, aby kontynuować leczenie. Niestety okazało się, iż lekarze nie mieli dla niego dobrych wiadomości. Adrian wspomniał, iż niewykluczone, iż przejdzie kolejną operację, ale na razie jest na to zbyt wcześnie po radioterapii, którą przeszedł. Poinformował także o kolejnym etapie leczenia, jakim jest urządzenie TTF Optune, które pozwala zatrzymać podział i tempo wzrostu zmiany. Sprzęt udało się zdobyć dzięki internetowej zbiórce. Jak się jednak okazuje, nie dotarł do pary w zaplanowanym terminie.
REKLAMA
Zobacz wideo Lidia Kazen zachwala TVN. Odpowiedziała na zarzuty widzów
"Ślub od pierwszego wejrzenia". Anita i Adrian mają problem. Sprzęt do leczenia zgubił się w transporcie
Anita poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, iż tydzień zaczął się dla niej bardzo pechowo. Wspomniała o sprzęcie wartym ponad dwieście tysięcy złotych, który udało się załatwić dzięki internetowej zbiórce, który... zagubił się w transporcie. Jak się okazuje, firma odpowiedzialna za przewóz paczki nie potrafi zlokalizować zguby. "Nie wierzę, w takie rzeczy jak blue monday, ale ten tydzień rozpoczął się ciężko. Czekaliśmy na bardzo istotną przesyłkę ze sprzętem Optune, tym na który zebraliśmy pieniądze, a dziś dostaliśmy wiadomość, iż jest gdzieś zgubiony" - zaczęła Anita. W dalszej części publikacji poinformowała, iż paczki nie da się zlokalizować.
Jedne informacje, iż w Holandii, inne, iż gdzieś w Polsce. Przecież to nie jest para butów, tylko sprzęt ratujący życie za 240 tysięcy! Miejmy nadzieję, iż jutro już pojawi się w systemie
- podsumowała.
"Ślub od pierwszego wejrzenia". Anita mówi o pechowym tygodniu. "Ciężko mi się teraz uspokoić"
W dalszej części publikacji Anita wyjawiła, iż miała także wyjątkowego pecha, jeżeli chodzi o wieczór, który miał być dla pary chwilą wytchnienia. Para zdecydowała się na obejrzenie filmu, który miał być katastroficzny, a okazało się, iż jest historia mężczyzny, który umiera na glejaka. "Nigdzie w opisie tego nie było. Ciężko mi się teraz uspokoić" - podsumowała gorzko Anita.












