„Dalej jazda 2”, ulubiona komedia Polaków, powraca na ekrany kin 6 lutego. W rozmowie z Agnieszką Grün-Kierzkowską, Anita Sokołowska, odtwórczyni roli Barbary Gugulak, zdradza kulisy współpracy z Mariuszem Drężkiem oraz dzieli się przemyśleniami o dojrzałych relacjach, odkrywaniu pasji na nowo i potrzebie równowagi między życiem zawodowym a osobistym.
Agnieszka Grün-Kierzkowska: Rok temu podczas premiery „Dalej jazda” rozmawiałam z twoim filmowym mężem Mariuszem Drężkiem, jak wam się współpracowało przy drugiej części?
Anita Sokołowska: W tym przypadku powrót był super, tym bardziej, iż wracałam do miłych, życzliwych ludzi, którzy pracowali na planie „Dalej Jazda 2” i wielka euforia mojego ponownego spotkania z Mariuszem, z którym znamy się od dawna. Graliśmy kiedyś narzeczonych w serialu „Na Dobre i Na Złe”. Znamy się także z towarzyskich spotkań. To naprawdę duży komfort, gdy odchodzi stres pierwszego spotkania, rozpoznania osoby, stylu gry, uważności na partnera. Z Mariuszem bardzo się szanujemy jako ludzie i adekwatnie dochodziliśmy na planie do porozumienia bez zbędnych słów.
Para idealna.
Para i dokładnie, para idealna. Jak na końcu filmu -Barbara i Andrzej.

„Tu i teraz trzeba żyć i nie odkładać na święte nigdy” to twój ulubiony cytat z filmu „Dalej jazda 2”, jak rozumiesz te słowa? Wdrażasz ten przekaz w swoje życie prywatne, a może odkładasz jednak coś na „święte nigdy”?
Od dłuższego czasu, kilku lat, kiedy zaczęłam mieć odwagę i przyjemność życia trochę poza schematem, to czasem odkładam, ale nie na „święte nigdy”. Bardzo potrzebuję robienia rzeczy dla siebie, dla własnej przyjemności. Staram się to pielęgnować, aby nie ugrzęznąć li tylko w poczuciu obowiązków życiowych.
Lubisz żyć dla siebie…
Tak, nie raniąc i nie obrażając nikogo. Dla siebie, żeby stwarzać po prostu dobrą jakość życia, ale i dla najbliższych mi osób. Pragnąć, aby było dużo uśmiechu i żeby dni nie były takie same. Może nie wszystkie, ale niech pojawi się od czasu do czasu jakaś odmiana. Takie dni niestandardowe, nieszablonowe.
Czyli zamkniętych na głucho w szafie, odkładanych spraw u ciebie nie spotkamy?
Odkładam, ale wiem, iż kiedyś do tych tematów wrócę. Chciałabym zobaczyć Peru, Nepal, wybrać się do Tybetu na dłuższy czas, ale niestety wszystko jest teraz dosyć mocno ograniczone. Po pierwsze nie mogę robić rzeczy, które są poza kalendarzem szkoły mojego dziecka. Tak naprawdę chciałabym ten świat pokazać dziecku, razem z nim powędrować we wspomniane miejsca. Po drugie to wszystko jest związane mocno z moją pracą, wpisane w zawodowy kalendarz.
Mam też takie małe, drobne rzeczy, które zalegają. Rzeczy, którymi się kiedyś interesowałam i chciałabym do nich powrócić. Czekam na moment, gdy będę mogła się im oddać z przyjemnością. Takie moje koniki, którymi się na pewno niedługo zajmę, ale nie powiem jakie to koniki (śmiech). Nie zdradzę tajemnicy, bo też mam takie poczucie, iż im jestem starsza, tym bardziej cenię swoją prywatność. Chciałabym coś zostawić, żeby nie dzielić się wszystkim z opinią publiczną… Są rzeczy, które absolutnie zostawiam dla siebie wyłącznie. I niech tak pozostanie.

Bardzo to szanuję, więc nie będę drążyć…
Dziękuję.
Zgodzisz się ze stwierdzeniem, iż na miłość i ślub nigdy nie jest za późno?
Wiesz, generalnie nie łączyłabym miłości tylko ze ślubem. Miłość pojawia się w różnym wieku, w różnym punktach naszego życia. Wspaniale jest móc pozwolić sobie na nowe odkrycia. Mam taki obraz pod powiekami, przed wakacjami byłam w Toskanii, pojechałam nad morze i podczas kąpieli w zauważyłam dwoje staruszków, którzy weszli do wody po pas, trzymając się za ręce. Chwilę postali, pogadali, poprzytulali się wśród fal. A potem wyszli z morza trzymając się cały czas za ręce. Mnie ten obraz bardzo rozczulił i myślę sobie, iż pięknie konweniuje z naszym filmem Dalej jazda 2.
„Andrzej, ja stoję tu kompletnie goła. No to ubieraj się szybciutko” …ta scena dużo mówi o sytuacji małżeństwa Gugulaków, Barbary i Andrzeja, bohaterów średniego pokolenia. Mają swoje potrzeby, skupiają się na innych aspektach życia, mijają się w codzienności, jak wiele współczesnych par. Zapytam, co twoim zdaniem może pomóc w zachowaniu relacji, jak można utrzymać wspólne tempo w życiowym maratonie, żeby nie wypaść z toru na zakręcie?
Gdy przeczytałam scenariusz i tę scenę-moją z Mariuszem- doznałam pozytywnego zaskoczenia, iż w tak krótkiej scenie można było zawrzeć tak wiele a’ propos relacji dojrzałych ludzi z długoletnim stażem w związku. Tak, filmowa Barbara musi zawalczyć o swoją lepszą rzeczywistość. Wiadomo, dzieci, praca, jest trudno, ale trzeba złapać byka za rogi. Moja bohaterka dojrzała do tego, iż chciałaby na swoich zasadach zacząć w pełni żyć.
Pytasz, jak utrzymać relację w związku. Myślę, iż drobnymi rzeczami możemy odczarowywać te trudniejsze dni, tę smutniejszą aurę na dworze, która w Polsce trwa prawie pół roku. Małe a jakże ważne gesty, przytulenie, czasami zabranie kogoś do kina, czy na spacer. Tak jak filmowy Andrzej odkurza swój motocykl i zabiera mnie na wycieczkę. Taką sentymentalną, cudowną podróż, choćby kilka miejscowości od naszego siedliska.
Nasze życie składa się z takich drobnych gestów. Im ich więcej, tym bardziej dbamy o dobrostan relacji. Dostrzeganie i pamiętanie, iż jest obok nas druga osoba, jest bardzo ważne. Czasami wystarczy herbata podana rano. Ciepły uśmiech, jakiś żart, uważność na słowa partnera. Myślę, iż tych sposobów do odkrycia jest bardzo dużo.

Ile par, tyle sposobów.
Wiadomo, bardzo ważne są nasze wewnętrzne kody, sposób zwracania się, odkrycie prywatnego alfabetu. Słowa, które tylko my rozumiemy, które nas śmieszą. Inni nie wiedzą o co chodzi a my posiadamy wewnętrzny język.
Jaką rolę w „Dalej jazda 2” odgrywa przedstawianie kryzysów małżeńskich? Czy to rodzaj optymistycznego przekazu, iż nie należy poddawać się i walczyć, bo miłość, przyjaźń, rodzina są ważniejsze niż wszystkie przeciwności? Ale skąd brać na to siły? (śmiech).
Wiesz, myślę, iż ten scenariusz jest tak celowo poprowadzony. W ogóle reżyser Mariusz Kuczewski i Magda Kuczewska, która jest producentką, są fantastycznymi osobowościami, bardzo ciepłymi, bardzo życzliwymi, empatycznymi. Na planie jest bardzo dużo uśmiechu. Gdy z nimi rozmawiam, mam poczucie radosnej dynamiki przekazywanej od drugiego człowieka. Myślę, iż właśnie stąd płynie chęć podzielenia się radością, z innymi, z widzami. Uświadomienie sobie motywacji, iż dojrzałość może być też czarująca i zabawna. Z filmu płynie przesłanie do seniorów, iż wiek o niczym nie świadczy, iż można dobrze, radośnie, w poczuciu spełnienia przeżyć życie.
Myślę, iż to jest właśnie taki motywacyjny i motywujący film. Pokolenie, które mam przyjemność reprezentować z Mariuszem Drężkiem, uświadomi sobie, iż życie nie jest tylko po to, żeby je przeżyć. Jest też po to, aby być w dobrej kondycji, zarówno psychicznej jak i fizycznej. Mamy przecież tyle możliwości w dzisiejszym świecie. Podróże, poznawanie nowych miejsc i ludzi, czytania dobrych książek, rozmów. W naszym filmie-w obydwu częściach- opowiadamy o poważnych sprawach w sposób żartobliwy i lekki. Ten film nie dołuje, wzrusza i motywuje optymistycznie.
W filmie gra też prawdziwe małżeństwo, Wiktor Zborowski i Maria Winiarska, myślisz, iż łatwiej jest grać w filmie z realną żoną tudzież mężem? (śmiech). Czy nie ma to znaczenia?
Wydaje mi się, iż to zawsze bardzo mocno zależy od osobowości. Miałam możliwość spędzić kilka chwili z nimi na planie, właśnie z Marią i z Wiktorem, oni emanują bardzo dobrą, pozytywną energią. Dużo żartują. Widać, iż mają dystans. Może przez lata to sobie wypracowali. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. Często spotykałam pary, które na planie rywalizowały ze sobą.
Oni – Maria i Wiktor -są tymi wygranymi, bo obserwując ich w ogóle nie miałam poczucia, iż nie powinni ze sobą pracować. Chyba się dobrze bawili, tak mi się wydaje. Widać, iż są fajnymi ludźmi.
Kino lubi grać konwencjami, operować cytatami z innych obrazów. W „Dalej Jazda 2” zauważyłam nawiązanie do filmu Davida Lyncha „Prosta Historia”, gdzie główny bohater jedzie odwiedzić umierającego brata. Podróż odbywa traktorkiem kosiarką…W „Dalej jazda2” podobną podróż odbywa Wiktor Zborowski, jeżeli chodzi o pojazd i Marian Opania, jeżeli chodzi o intencje. Myślisz, iż było to świadome nawiązanie do filmu Lyncha czy przypadek?
Myślę, iż to jest świadome działanie, świadoma inspiracja.
Zadam Ci pytanie, które zadałam też Mariuszowi twojemu filmowemu partnerowi Andrzejowi: teatr czy film? Na scenie, czy na planie filmowym czujesz się lepiej? A może reżyseria?
Mam poczucie ogromnego szczęścia, iż mogę uczestniczyć w jednym i drugim. Teatr inspiruje mnie do zagrania inaczej niż w filmie czy serialu i na odwrót. Nie chciałabym wartościować, co jest lepsze. Na pewno zaś reżyseria jest dużo większą odpowiedzialnością niż samo granie. Gdy reżyserujesz w teatrze, to są prawie 4 miesiące poświęcone na wymyślenie koncepcji, na rozmowy z twórcami, potem na prowadzenie prób, na zebranie tego w spójną całość. Do tego dochodzi muzyka, kostiumy, scenografia, ruch sceniczny, światła, więc to jest wielka odpowiedzialność i mam takie poczucie, iż trzeba mieć bardzo dużo czasu, żeby to dobrze, odpowiedzialnie opowiedzieć.
Życzyłabym sobie, żeby te rzeczy przenikały się w moim życiu. Reżyseria pojawiła się w takim momencie, gdy poczułam, iż coś muszę zmienić, iż aktorstwo przestało mi wystarczać. Dochodziłam do takiego zawodowego wypalenia, bo ileż tych emocji można z siebie codziennie wyzwalać?! To jest bardzo wyczerpujące i zostawia po sobie ślad. Podczas reżyserowania mogłam spojrzeć na aktorstwo z innej perspektywy, na to, z czym jako aktorzy się borykamy wchodząc na scenę. Że to nie jest takie oczywiste, dostać tekst i zaczynać grać(śmiech). Trzeba sobie uświadomić istnienie różnych pokładów wrażliwości, przewalczenia różnego rodzaju kompleksów, nieumiejętności, lęków, strachów. Trzeba być bardzo dobrym psychologiem, aby reżyserować.
Dla osłody jest fakt, iż możesz stworzyć świat, który masz w głowie. To są twoje zasady kreowania, prowadzenia aktora, wymyślenia nowego uniwersum. To jest też niebywała przyjemność, satysfakcja, bo to jest twoje, totalnie twoje. Moc kreatywności wielopoziomowego działania.
Film „Dalej jazda 2” jest bardzo pozytywny, oglądając go lubi się wszystkie postacie, nie ma czarnych charakterów…To rzadkość w współczesnym kinie. Bardzo pozytywne emocje wyzwala ten obraz…jak to widzisz?
Dla mnie w kinie najważniejsze są emocje. Wybierając się na film, chcę doświadczyć całej palety emocji, przeżyć, na które na co dzień nie zawsze mogę sobie pozwolić. Mam poczucie, iż „Dalej jazda 2” absolutnie spełnia funkcję tego kina, które właśnie wzrusza, powoduje śmiech, wyzwala pokłady życzliwości i sympatycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, po wyjściu z kina.
Wydaje mi się, iż dlatego widzowie powinni zobaczyć ten film, żeby wyjść z kina z uśmiechem i odpowiedzią na to proste, ale fundamentalne pytanie, czy ja mam wpływ na swoją realność? Myślę, iż odpowiedź przyjdzie i będzie brzmieć twierdząco.
Dziękuję za rozmowę.















