Animal Crossing: New Horizons to najnowsza odsłona znanej serii od Nintendo. Gra pierwotnie zadebiutowała 20 marca 2020 roku na konsoli Nintendo Switch. 15 stycznia tego roku ukazała się ponownie, tym razem na nowej platformie Nintendo Switch 2. Edycja ta wprowadza ulepszenia graficzne, wsparcie wyższych rozdzielczości oraz rozbudowany tryb multiplayer, w którym może uczestniczyć choćby 12 graczy jednocześnie.
Niestety nie dane mi było przetestować rozgrywki sieciowej z powodu braku towarzyszy do zabawy, a szkoda. Animal Crossing to wręcz idealna propozycja do wspólnego relaksu z przyjaciółmi — przy łowieniu ryb czy zbieraniu surowców. Dodatkowo subskrybenci Nintendo Online mogą wspólnie zaprojektować choćby trzy nowe wyspy od podstaw, co stanowi interesujący dodatek dla bardziej kreatywnych graczy.
Pomijając jednak te, moim zdaniem raczej kosmetyczne usprawnienia, mamy do czynienia z tą samą grą sprzed niemal sześciu lat. Ale czy to źle? Fabuła jest prosta, ale w zupełności wystarczająca dla symulatora życia. Firma Nook Inc. wysyła nas na urokliwą, niezamieszkaną wyspę, którą na prośbę jej właściciela — Toma Nooka — mamy stopniowo rozbudować.
Zobacz również: Wielki Marty – przedpremierowa recenzja filmu. Mania wielkości
Fot. Kadr z gryNa miejsce przybywamy z minimalnym wyposażeniem. Do dyspozycji mamy namiot i własne ręce. Z pomocą dwóch sympatycznych szopów próbujemy przekształcić dziką wyspę w miejsce zdatne do życia i atrakcyjne dla przyszłych mieszkańców oraz turystów. Początkowo zadanie wydaje się wręcz karkołomne. Życie wyspiarskiej społeczności przypomina raczej wspólne biwakowanie niż funkcjonowanie miasteczka.
Rozbijamy namioty, zbieramy drewno na opał, wodę i owoce. Wieczorami spotykamy się przy ognisku, by zjeść skromny posiłek z tego, co udało się zebrać w ciągu dnia. Z czasem jednak zyskujemy dostęp do nowych umiejętności i coraz bardziej zaawansowanego ekwipunku. Obserwowanie, jak niepozorna wysepka stopniowo zamienia się w sprawnie funkcjonujące miasteczko, jest niezwykle satysfakcjonujące.
Rezydentami wyspy, poza nami, są urocze antropomorficzne zwierzątka. Sympatyczne, choć początkowo nieco nieporadne postacie nadają miejscu duszy i życia. Ich obecność urozmaica codzienne zadania, nadając im wyraźny cel. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców możemy coraz aktywniej włączać ich w rozwój wioski.
Zobacz również: Black Rose Wars Duel Kami – recenzja gry planszowej
Fot. Kadr z gryJako główny „deweloper” pozostajemy jednak centralnym punktem całej społeczności. To my rozwiązujemy niemal wszystkie problemy wyspiarzy. Schemat „przynieś, nakarm, zbuduj” przez cały czas dominuje rozgrywkę. Bez naszej ingerencji wszystko gwałtownie by się załamało. Nie jest to może poziom bezradności znany z pierwszych odsłon The Sims, ale warto zachować czujność.
Rozgrywka, jak wspomniałem, jest spokojna, a przez to również powolna. Osiąganie kolejnych kamieni milowych wymaga cierpliwości i metodycznego podejścia. Grind jest tu nieodłącznym elementem zabawy. Cykliczne czynności, takie jak łowienie ryb czy zbieranie owoców, stanowią esencję gameplay’a. Do pełni obrazu brakuje jedynie komentarza Krystyny Czubówny w tle.
Nie jest to więc tytuł dla fanów dynamicznej akcji. jeżeli jednak szukasz gry do spokojnego „popykania” na kanapie w długie zimowe wieczory, New Horizons sprawdzi się idealnie.
Zobacz również: The Paper – recenzja serialu. Mogło być dobrze
Fot. Kadr z gryPrzechodząc do aspektów technicznych — grafika pozostaje kolorowa, pastelowa i spójna z wcześniejszymi odsłonami cyklu. Stylizowana oprawa wizualna starzeje się znacznie lepiej niż realizm, a po latach często zyskuje miano „retro klimatu”. Podbita rozdzielczość w wersji na Switcha 2 to miły dodatek, który pozwala dostrzec więcej detali, nie tracąc przy tym charakterystycznego stylu serii.
Warstwa muzyczna również trzyma wysoki poziom. Spokojne, melodyjne utwory wprowadzają sielankowy nastrój i doskonale współgrają z tempem rozgrywki. Zdarza mi się wracać do soundtracku podczas czytania lub w chwilach, gdy potrzebuję się wyciszyć.
Zobacz również: Metroid Prime 4: Beyond – recenzja gry. Samus powraca
Podsumowując — Animal Crossing: New Horizons to wciąż świetna produkcja. Mechaniki, które działały pięć lat temu, przez cały czas sprawiają tyle samo radości. Edycja na Nintendo Switch 2 niczego nie popsuła, a choćby dodała kilka przyjemnych smaczków. Dla niektórych problemem może być powolne tempo i wszechobecny grind, ale osoby sięgające po ten tytuł zwykle wiedzą, czego się spodziewać. I właśnie to dostaną — w najlepszym możliwym wydaniu. jeżeli lubisz słodkie zwierzaki, biwakowanie i budowanie infrastruktury od podstaw, zapraszam Cię na wyspę.
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z firmą Nintendo. Dziękujemy!
Fot. główna. Nintendo eShop













