Ani J.K. Rowling, ani George R. R. Martin. To Brandon Sanderson osiągnął niemożliwe
Zdjęcie: Mężczyzna w okularach ubrany w czarną skórzaną kurtkę oraz koszulkę z płomieniem i napisem, stoi w pomieszczeniu z widocznym sufitem i lampami.
"Wiedźmin", "Gra o tron", "Harry Potter"- wszystkie ekranizacje kultowych powieści fantasy (i nie tylko) cierpią na tę samą chorobę - brak zgodności z oryginałem. Im seria dłuższa, czy filmowe części liczniejsze, tym choroba bardziej ostentacyjna. Z czasem wywołuje u fanów książki coraz wyższą gorączkę z oburzenia, uszkodzenia szkliwa w wyniku zgrzytania zębów i tańczące po plecach ciarki obrzydzenia. Jednak wszystkie znaki na ziemi i niebie (a także komunikaty Apple TV +) wskazują, iż zapowiada się ekranizacja, jakiej jeszcze nie było. Brandon Sanderson osiągnął bowiem to, czego nie udało się ani Sapkowskiemu, ani Martinowi, ani Rowling - władzę niemal absolutną nad urzeczywistnianiem jego książek.







