Andrzej siedział na kuchennym taborecie i patrzył, jak drobinki kurzu tańczą w promieniach zachodzącego słońca. W mieszkaniu nr 48 przy ulicy Spokojnej było wręcz klinicznie czysto. Aż za czysto. Trzy miesiące temu wyprowadziła się stąd Lena. Zabrała walizki, duży skrzydłokwiat i, co najważniejsze, dziesięcioletniego Bartka oraz sześcioletnią Magdę. Na początku Andrzejowi wydawało się, iż to […]