Andrzej Pilipiuk – Biały Dom – recenzja książki

moviesroom.pl 13 godzin temu

Na wstępie posłużę się parafrazą nieco wyświechtanej sentencji. Antologie opowiadań Pilipiuka są jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz, ale wiesz, iż będzie to dobre i gdzieś musi się trafić Skórzewski lub/i Storm. Biały Dom to siedemnasty zbiór historii, w których przenosimy się do światów obu wspomnianych dżentelmenów, jak i do takiego, w których nie chcielibyście się znaleźć.

Biały Dom dominuje Skórzewski. Kwiat zagubiony w piaskach to okazja do prac archeologicznych w Egipcie, gdzie doktor wraz ze swoim przyjacielem natrafiają na ślady rośliny mogącej być panaceum na wiele chorób. Ale jak to bywa z „magicznymi” specyfikami, okazuje się ona czymś zupełnie odwrotnym, o czym boleśnie przekonali się Rzymianie. Niebieska krew również zahacza o motyw leku na wszystko, ale tutaj Pilipiuk skupia się bardziej na obsesji kolegi po fachu doktora i jak to ma w zwyczaju, udziela nam kilku lekcji o skrzypłoczach. Uwielbiam te naukowe wstawki autora, o czym za chwilę…

Przy ogniu to niezależne, dystopijne opowiadanie dobrze ukazujące poglądy Wielkiego Grafomana. Oto widzimy świat rodem z Powrotu z gwiazd Lema, ale w bardziej biurokratyczno-kontrolnym wydaniu. W lesie zbiera się grupa mężczyzn. Nie po to, by odprawiać mroczne rytuały czy wygłaszać płomienne mowy ku chwale ekstremistycznej ideologii, ale by urządzić biwak na harcerską modłę. Coś, co powinien przeżyć każdy chłopak, by poczuć ten drobny dreszczyk przygody. Nie jednak w świecie, gdzie mroczne regulacje państwowe widzą w otwartym ogniu obozowiska zagrożenie, a wszelka wolna myśl nieskrępowana mięciutkimi ideologiami jest wdeptywana w ziemię. Pilipiukowi świetnie udało się stworzyć nastrój represji, ale z tej mąki mógł upiec zdecydowanie więcej.

W kolejnym opowiadaniu wraca Robert Strom. I przyznam, iż Pod cedrem przywróciło mi wiarę w tego bohatera. Chłop nigdy nie miał szczęścia w życiu prywatnym, a tu ma całą kompanię bliskich mu osób i stabilizacja nie jest dla niego odległa. A o czym mówi sama historia? Dawno temu w Warszawie stał Sobór św. Aleksandra Newskiego, zburzony przez rodaków po odzyskaniu niepodległości jako symbol okupanta. Pewnego dnia pojawia się dziedziczka rosyjskiej arystokracji, która pragnie odnaleźć zagubione z niego freski. Jak się domyślacie, sprawa jest karkołomnie wręcz trudna i absurdalnie nierozwiązywalna. Ale czyż Storm nie jest od nich specjalistą?

Ostatnim opowiadaniem, w którym ponownie widzimy Pawła Skórzewskiego, jest tytułowy Biały Dom. Zanim przejdę do samej treści. Historia ta to czysty majstersztyk pod względem podróżowania między epokami. Widzimy tu doktora w wieku starczym, który po wojnie osiadł w Szwecji, ale nie liczcie na pożegnanie z nim. Pilipiuk znów zanurza nas w przeszłość bohatera, który podróżuje bezdrożami Rosji, gdzie szamanizm jest silniejszy niż władza jakiegokolwiek pana Wszechrusi, a Biały Dom nie jest tu siedzibą władców zgoła innego imperium.

Pilipiuk to nostalgiczny gawędziarz. Przepięknie snuje swe opowieści, krąży między epokami i barwnie nakreśla swych bohaterów. Obaj są wyraziści, ale daleko im do postaci-monolitów, które nigdy się nie zmieniają. Storm i jego kumpel Arek zaczynają normalnieć w sensie społecznym, co udziela się ich protektorowi z policji. Z kolei Skórzewski to bohater zmieniający się z czasem, jak przystało na postać z krwi i kości.

Biały Dom to kolejna dobra antologia w dorobku Pilipiuka, trafiająca zwłaszcza do miłośników historii z doktorem Skórzewskim. Po wydaniu przez Fabrykę Słów zbiorów z opowiadaniami poświęconymi Stormowi i Skórzewskiemu byłem gotowy na pożegnanie z nimi, ale przeczuwam, iż za kilka lat otrzymamy kolejne zbiorcze antologie. Tymczasem, aby równowaga we wszechświecie była zachowana, wypatruję kolejnego tomu z Wędrowyczem, za którym zdążyłem już zatęsknić.


Okładka książki Biały Dom

Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów 2026
Stron : 355
Ocena: 80/100

Idź do oryginalnego materiału