Pożar pod Omišem ruszył znad Lokvy Rogoznicy i w nocy stanął kilkadziesiąt metrów od centrum kurortu. Z domów oraz apartamentów wyprowadzano mieszkańców i turystów, wśród nich Polaków. Ambasada RP wysłała alert przed północą. Liczby poszkodowanych wciąż się rozjeżdżają.
Ogień pojawił się w czwartek 13 sierpnia około 20:20 w Lokvie Rogoznicy, kilka kilometrów na południe od miasta. Resztę zrobił wiatr, który raz po raz zmieniał kierunek.
Pożar w Omišu podszedł na 50 metrów od centrum miasta
Miasteczko leży u ujścia Cetiny, jakieś 25 kilometrów od Splitu, i od lat jest jednym z ulubionych kierunków Polaków. W nocy chorwacki serwis Index.hr podał, iż płomienie są 50 metrów od centrum.
Około 1:45 ogień dotarł do dzielnicy Borak, leżącej tuż nad centrum. Zapłonęły tam zaparkowane auta. Część miasta straciła prąd. Wiatr nie odpuszczał.
Zdjęcia satelitarne wychwyciły pierwsze źródło ognia o 20:38, a o 23:41 ognisk było już około 200. Chorwackie służby mówią o 900 do 1000 hektarów, które poszły z dymem.
Spłonęły domy w miejscowościach Ivašnjak, Staro Selo, Pod Vajle, Nemira, Stanići i Medići. Ogień zabrał też łodzie i samochody. Strat nikt jeszcze nie policzył.
“Wszystko spłonęło. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek w Chorwacji wydarzył się podobny pożar i oby nigdy więcej się nie wydarzył”
– przyznał w rozmowie z portalem 24sata.hr Ante Tomasović, prezes straży pożarnej w Omišu.
Polska ambasada ostrzegła turystów jeszcze przed północą
Ambasada RP w Zagrzebiu opublikowała komunikat o północy, a alert poszedł też systemem Odyseusz, który ostrzega Polaków przebywających za granicą.
“Trwa gaszenie groźnego pożaru w miejscowości Lokva Rogoznica w okolicach Omiša. Ogień rozprzestrzenia się w kierunku Marušići i Mimice. Miejscowe służby ewakuują mieszkańców i turystów, kierując ich do hali sportowej Ribnjak w Omišu. Policja zamknęła dla ruchu Jadranską Magistralę (DC8) na odcinku od Stanići od strony Splitu do Medići od strony Makarskiej. Apelujemy o bezwzględne stosowanie się do zaleceń miejscowych władz. Numer alarmowy w przypadku pożaru: 193”
– pisała o północy polska ambasada w Zagrzebiu.
Zamknięta Magistrala Adriatycka i obwodnica to spory kłopot dla jadących wybrzeżem, więc kierowców skierowano na objazdy oraz autostradę A1. Ewakuowanych zbierano w hali sportowej Ribnjak, a część zabierano drogą morską.
Do Splitu przewieziono ludzi czterema autobusami, a w porcie stał przygotowany okręt desantowy chorwackiej marynarki.
Bilans rannych i ewakuowanych mocno się różni
Tu zaczyna się problem z liczbami. Portal NaTemat pisał rano o co najmniej 10 rannych i około 200 ewakuowanych w nocy.
Chorwackie media podały znacznie więcej, bo Index.hr mówi o 36 poszkodowanych, z czego 14 trafiło do szpitala. Siedem osób z ciężkimi oparzeniami walczy o życie w Splicie, a agencja Xinhua napisała o ponad tysiącu ewakuowanych.
Szpital w Splicie wezwał do pracy lekarzy przebywających na urlopach, bo poszkodowanych przybywało z każdą godziną. Placówka przyznała to w oświadczeniu.
W nocy z żywiołem walczyło około 150 strażaków i 44 wozy. Nad ranem sił było znacznie więcej, bo Index.hr podał liczbę 286 strażaków i 93 wozów. O 6:00 do akcji weszły cztery samoloty.
“Obecnie jestem na miejscu pożaru i widzę naprawdę wiele. Front pożaru jest ogromny. Mamy nadzieję, iż wiatr się uspokoi, a przyjazd wozów strażackich rano powstrzyma front pożaru. Pożar spowodował ogromne szkody materialne w tym rejonie”
– relacjonował około 6:00 dla Radia Sljeme główny komendant chorwackich strażaków Slavko Tucaković.
Samoloty dały efekt. Po siódmej ten sam komendant powiedział Index.hr, iż “w okolicach miejscowości Lokva Rogoznica i Omiš nie ma już otwartego ognia”. Dogaszanie wciąż trwa.
Przypomnijmy, iż to nie pierwszy taki sezon nad Adriatykiem. Na początku lipca sprawdzaliśmy, czy wakacje w Chorwacji są zagrożone, a chwilę wcześniej ogień szedł przez kolejne kurorty Europy.
W lipcu opisywaliśmy też koszmar w popularnym regionie turystycznym Hiszpanii. Teraz stawką są wakacje tysięcy ludzi w Dalmacji.
źródło zdjęć: Canva







