Alter Bridge w kwestii ciężkiego grania jest niezrównany [RECENZJA]

terazmuzyka.pl 1 dzień temu

9 stycznia ukaże się nowy album zespołu Alter Bridge zatytułowany po prostu „Alter Bridge”. Przeczytaj naszą recenzję.

Jeśli przyjrzeć się kilku ostatnim płytom Alter Bridge można zauważyć pewną prawidłowość: od czasu Fortress z 2013 roku zespół idzie coraz bardziej w stronę grooviastego, gitarowego grania z elementami progresywnymi. Odstępstwem był jedynie album Walk The Sky z 2019 roku, ale już na Pawns & Kings zespół na te tory powrócił i Alter Bridge jest rozwinięciem tego stylu.

Tu od początku słychać charakterystyczne dla Alter Bridge elementy. W Silent Divide są mosiężne riffy Marka Tremontiego, które pozwalają Mylesowi Kennedy’emu kłaść przeciągłe linie wokalne w refrenie, ale też pojawiają się poszarpane, metalowe wstawki. Rue That Day jest gęściejszy, ale za to z jeszcze bardziej melodyjnym refrenem. Playing Aces jest mocno czadowy, tutaj odsłania się bardziej metalowa strona Alter Bridge, może choćby bliższa temu, co Tremonti robi solo. Hang By A Thread z kolei jest balladowy, akustyczny, w klimacie Led Zeppelin, w taki sposób Alter Bridge wcześniej grał choćby w Watch Over You. I pozostało najbardziej progresywny na płycie, dziewięciominutowy Slave To Master z rozbudowaną strukturą, akcentującą metalowe korzenie, ale też zawierający elementy spokojne, niespiesznie budujące napięcie przed emocjonalną solówką Tremontiego i energicznym finałem.

Alter Bridge jako całość jest albumem bardzo spójnym i dynamicznym. Grupa kolejny raz pokazała, iż w kwestii ciężkiego, rockowego grania jest po prostu niezrównana.

Tuż po wydaniu płyty Alter Bridge ruszy w trasę koncertową. 27 stycznia 2026 roku zespół zagra w Prezero Arenie Gliwice. Towarzyszyć mu będą grupy Sevendust i Daughtry.

Wywiad z wokalistą Alter Bridge znajdziesz w styczniowym numerze „Teraz Rocka” dostępnym w sprzedaży od 31 grudnia.

STYCZNIOWY TERAZ ROCK – KUP ONLINE

Idź do oryginalnego materiału