Ponad dwadzieścia pełnometrażowych filmów, pięć dekad aktywności zawodowej, setki nagród oraz tysiące fanów i fanek jego twórczości na całym świecie. Niepodrabialny styl, wyrazisty, niezwykle odważny język i pełnokrwiste postaci, których nie da się zapomnieć na długo po seansie. Tego wszystkiego nie zabraknie również w najnowszym filmie Pedro Almodóvara. Prezentowane w Konkursie Głównym festiwalu w Cannes "Gorzkie święta" już 28 sierpnia trafią do kin. Dystrybutorem jest Gutek Film.
W swoim najnowszym filmie Pedro Almodóvar powraca do kraju i rodzimego języka, co stało się doskonałym pretekstem do tego, by do współpracy zaprosić ulubionych aktorów i aktorki, a także sięgnąć po doskonale znane tematy i motywy, nie tracąc przy tym oryginalności i charakterystycznego poczucia humoru.
Bohaterką "Gorzkich świąt" jest czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie), która po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Kobieta lata temu porzuciła karierę niezależnej reżyserki, by oddać się pracy na planie filmów reklamowych. Komercyjne zlecenia przyniosły jej niezależność finansową, ale tłumiona pasja daje o sobie znać. Z rozterkami natury twórczej walczy też drugi z bohaterów. Raúl ma poczucie, iż muza go opuściła, a jednak nie wyobraża sobie życia bez realizowania filmów. Wsparcie troskliwego partnera zdaje się być niewystarczające, ale być może pomocne okażą się niezwykle inspirujące rozmowy z przyjaciółką.
Łzy wzruszenia mieszają się z paroksyzmami śmiechu. Zemsta łączy z namiętnością. Wybuchy gniewu mogą przerodzić się w czułe objęcia i gorące pocałunki. Emocjonalny rollercoaster to jeden ze znaków rozpoznawczych mistrza hiszpańskiego kina, co nie oznacza, iż autor "Bólu i blasku" nie potrafi poskromić targających bohaterami i bohaterkami uczuć. W najnowszym filmie z ogromnym wyczuciem opowiada o procesie radzenia sobie z żałobą, o wypaleniu zawodowym i próbach odkrycia pasji na nowo. Bohaterowie "Gorzkich świąt" to ludzie znajdujący się w pułapce, zarówno tej emocjonalnej, jak i twórczej.
Mimo trudnych tematów, Almodóvar nie traci lekkości i humoru. Mrugnięcia okiem do publiczności, komiczne sytuacje i żarty pozwalają złapać dystans. Doskonale uosabia to jeden z bohaterów, Bonifacio (Patrick Criado). Sympatyczny strażak, który dorabia sobie jako striptizer na wieczorach panieńskich, jest postacią iście almodóvarowską. Czuły, opiekuńczy, lekko skonfundowany i bezproblemowy, stanowi przeciwwagę dla dominującej głównej bohaterki, zmagającej się z rozlicznymi trudnościami. Napięcie rozładowuje też pojawienie się w rolach epizodycznych ikonicznych aktorek, jak Carmen Machi („Skóra, w której żyję", „Volver") czy Rossy de Palma, dla której jest to już 9. kooperacja z Almodóvarem. To z jednej strony hołd złożony gwiazdom jego filmów, a z drugiej świadomy zabieg komediowy.
Intensywne kolory to wizualny stempel hiszpańskiego mistrza. Czerwona szminka, stylowe okulary, modne sweterki, a przede wszystkim wnętrza, będące zaprzeczeniem minimalizmu. W "Gorzkich świętach" mieszkania głównych bohaterów są wypełnione książkami i stylowymi dodatkami. Nie brakuje też sztuki, lampy są designerskie, a na ścianach wiszą obrazy i okładki modowych gazet. W najnowszym filmie wielkomiejską architekturę na chwilę zastępują niesamowite widoki malowniczego Lanzarote i nieco oszczędniejszy wystrój wynajmowanego domku wypoczynkowego, w którym bohaterka gości swoje przyjaciółki. Nowe, stylowe miejsce okazuje się też bardzo inspirujące w kreatywnych poszukiwaniach Elzy.
"Gorzkie święta" to tytuł, który na pewno nie zawiedzie tych, którzy kochają filmy Almodóvara, ale będzie też doskonałym punktem wyjścia do rozpoczęcia kinofilskiej przygody z twórczością hiszpańskiego mistrza.
"Gorzkie święta" w kinach od 28 sierpnia.
W swoim najnowszym filmie Pedro Almodóvar powraca do kraju i rodzimego języka, co stało się doskonałym pretekstem do tego, by do współpracy zaprosić ulubionych aktorów i aktorki, a także sięgnąć po doskonale znane tematy i motywy, nie tracąc przy tym oryginalności i charakterystycznego poczucia humoru.
Kreatywne poszukiwania
Bohaterką "Gorzkich świąt" jest czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie), która po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Kobieta lata temu porzuciła karierę niezależnej reżyserki, by oddać się pracy na planie filmów reklamowych. Komercyjne zlecenia przyniosły jej niezależność finansową, ale tłumiona pasja daje o sobie znać. Z rozterkami natury twórczej walczy też drugi z bohaterów. Raúl ma poczucie, iż muza go opuściła, a jednak nie wyobraża sobie życia bez realizowania filmów. Wsparcie troskliwego partnera zdaje się być niewystarczające, ale być może pomocne okażą się niezwykle inspirujące rozmowy z przyjaciółką.
Intensywne emocje
Łzy wzruszenia mieszają się z paroksyzmami śmiechu. Zemsta łączy z namiętnością. Wybuchy gniewu mogą przerodzić się w czułe objęcia i gorące pocałunki. Emocjonalny rollercoaster to jeden ze znaków rozpoznawczych mistrza hiszpańskiego kina, co nie oznacza, iż autor "Bólu i blasku" nie potrafi poskromić targających bohaterami i bohaterkami uczuć. W najnowszym filmie z ogromnym wyczuciem opowiada o procesie radzenia sobie z żałobą, o wypaleniu zawodowym i próbach odkrycia pasji na nowo. Bohaterowie "Gorzkich świąt" to ludzie znajdujący się w pułapce, zarówno tej emocjonalnej, jak i twórczej.
Przewrotny humor
Mimo trudnych tematów, Almodóvar nie traci lekkości i humoru. Mrugnięcia okiem do publiczności, komiczne sytuacje i żarty pozwalają złapać dystans. Doskonale uosabia to jeden z bohaterów, Bonifacio (Patrick Criado). Sympatyczny strażak, który dorabia sobie jako striptizer na wieczorach panieńskich, jest postacią iście almodóvarowską. Czuły, opiekuńczy, lekko skonfundowany i bezproblemowy, stanowi przeciwwagę dla dominującej głównej bohaterki, zmagającej się z rozlicznymi trudnościami. Napięcie rozładowuje też pojawienie się w rolach epizodycznych ikonicznych aktorek, jak Carmen Machi („Skóra, w której żyję", „Volver") czy Rossy de Palma, dla której jest to już 9. kooperacja z Almodóvarem. To z jednej strony hołd złożony gwiazdom jego filmów, a z drugiej świadomy zabieg komediowy.
Nasycone barwy
Intensywne kolory to wizualny stempel hiszpańskiego mistrza. Czerwona szminka, stylowe okulary, modne sweterki, a przede wszystkim wnętrza, będące zaprzeczeniem minimalizmu. W "Gorzkich świętach" mieszkania głównych bohaterów są wypełnione książkami i stylowymi dodatkami. Nie brakuje też sztuki, lampy są designerskie, a na ścianach wiszą obrazy i okładki modowych gazet. W najnowszym filmie wielkomiejską architekturę na chwilę zastępują niesamowite widoki malowniczego Lanzarote i nieco oszczędniejszy wystrój wynajmowanego domku wypoczynkowego, w którym bohaterka gości swoje przyjaciółki. Nowe, stylowe miejsce okazuje się też bardzo inspirujące w kreatywnych poszukiwaniach Elzy.
"Gorzkie święta" to tytuł, który na pewno nie zawiedzie tych, którzy kochają filmy Almodóvara, ale będzie też doskonałym punktem wyjścia do rozpoczęcia kinofilskiej przygody z twórczością hiszpańskiego mistrza.
"Gorzkie święta" w kinach od 28 sierpnia.
Informacja sponsorowana

















