Jak pisał Marek Beylin w poświęconej jej życiu biografii „Ferwor”: „Należała do uprzywilejowanej elity, także pod względem materialnym. Mieszkanie w świetnym punkcie, kolejne pracownie, których zazdrościli jej inni. Sprzedawała prace muzeom i sporo zarabiała (…). Zatrudniała gosposię (…) miała też dobre kontakty z dygnitarzami”. A także – co warto dodać – przyjaźniła się z Wojciechem Fangorem, Andrzejem Wajdą i Krzysztofem Teodorem Toeplitzem, miała w Zachęcie wspólną wystawę z Jerzym Tchórzewskim. Na zlecenie telewizji francuskiej film o niej nakręcił Roman Polański, a jej rzeźba „Żagiew” grała istotną rolę w fabularnym filmie „Sam pośród miasta”. Słowem, nieprzerwany ciąg sukcesów.
A jednak w 1963 r. zdecydowała się wyemigrować na stałe do Francji. Polska nie gwarantowała jej już wystarczających motywacji do zawodowego rozwoju, Francja jawiła się natomiast jako kraj dużo lepszych perspektyw artystycznych. Ale pierwsze lata przyniosły dużo więcej rozczarowań niż radości. Dość gwałtownie odnalazł swoją stabilizację, jako redaktor graficzny w „Elle”, jej mąż Roman Cieślewicz, ale ona musiała przeżywać gorycz kolejnych porażek.










