Albo, albo | Krzysztof Molenda

uap.edu.pl 11 godzin temu

Albo, albo | Krzysztof Molenda
Kurator: Mateusz Maria Bieczyński
Galeria Duża Scena UAP, ul. Wodna 24
wernisaż: 11.02.2026, g. 18.00
11.02 – 8.03.2026

Wystawa zaczyna się od zatrzymania. Od stania w przedsionku siebie. Życia w spokojnym mieście, wśród tłumu.
Wejście nie jest neutralne – jest progiem. Typograficzne malarstwo przestrzenne nie tyle wita, co zawiesza widza w stanie wyboru. Słowa rozpisane w przestrzeni nie prowadzą linearnie; raczej rozgałęziają się jak myśli, które jeszcze nie zdecydowały, czy stać się czynem. To moment bezruchu, w którym wszystko jest możliwe i nic jeszcze nie jest przesądzone. Ciało widza staje się miarą – staje się miejscem, w którym język osiada.
Zaraz potem pojawia się tłum. Bezimienny. Gęsty.
Dwie duże prace w rogu nie odpowiadają, ale dociskają. Jednostka, ledwie przed chwilą wywołana na scenę, zostaje natychmiast wchłonięta przez masę. Obecność innych nie przynosi ulgi – przeciwnie, potęguje samotność. Typograficzna fraza o ziemi i słońcu działa tu jak kosmiczne przypomnienie: każdy z nas tkwi osobno, choćby jeżeli stoimy ramię w ramię. Intensywność malarstwa nie opisuje świata – ona go przeżywa.
Druga sala zmienia rejestr. Pojawia się struktura.
Labirynt – kartonowy, namalowany, pozornie prowizoryczny – wprowadza temat decyzji, które nie są heroiczne, ale codzienne, czasem banalne, czasem ślepe. To nie mitologiczna próba, ale układ zbudowany z tymczasowych ścian, jakby dało się go rozmontować… a jednak niełatwo znaleźć wyjście.
Jak mówi sam artysta: „Te labirynty, parawany, mury – tak samo jak model samolotu – są trochę jak kartonowe, tekturowe pudła. Opakowania, które zabezpieczają, chronią, zakrywają. Potem stają się zbędne i niepotrzebne. Często o skomplikowanej konstrukcji i siatce tworzą masywnie wyglądające bryły, jak makiety czołgów, samolotów. Choć są słabe i niestabilne – łatwe do zdeformowania i można je złożyć na płasko – mogą też tworzyć wytrzymałe konstrukcje. Jak na przykład kartonowe drony.”
Na wprost – złote skrzydła albo brama. Ambiwalencja jest kluczowa. Czy to obietnica transcendencji, czy zwykłe drzwi, które trzeba pchnąć? Złoto nie daje odpowiedzi; raczej kusi i niepokoi. Naprzeciwko, typograficzne malarstwo mówi krótko, prawie brutalnie: „Wojna jest obok”. Bez metafory, bez dystansu. Konflikt nie jest gdzieś daleko – jest tuż obok, jak cień decyzji, jak cena wyboru.
Całość domyka, a adekwatnie nie domyka. Samolot. Odrywający się od stołu.
To nie jest wielka ucieczka ani patetyczny finał. To gest kruchy, ale konieczny. Lot, który nie obiecuje sukcesu, tylko ruch. Oderwanie.
„Albo, albo” nie proponuje jednej drogi. Ta wystawa nie staje po żadnej stronie. Zamiast tego konsekwentnie pokazuje momenty zawieszenia: przed wejściem, w tłumie, w labiryncie, wobec wojny, przed lotem. Malarstwo i typografia splatają się tu w mikroopowieści, które nie chcą być rozwiązane.
To wystawa o wyborze, który nigdy nie jest czysty.
O decyzji, która zawsze coś zostawia za sobą.
O języku, który próbuje dogonić doświadczenie, i obrazie, który mówi szybciej niż słowa.
I o tym, iż czasem jedyną odpowiedzią jest model samolotu… wzbijający się do lotu.

Mateusz Maria Bieczyński

Idź do oryginalnego materiału