Akcja pędzi na łeb, na szyję i gwiazdy w obsadzie. To wystarczy?
Zdjęcie: Dwóch mężczyzn w garniturach znajduje się na parkingu przy betonowej ścianie. Jeden z nich siedzi zamyślony na krawędzi murka, drugi stoi obok sportowego samochodu. Scena wydaje się być napięta i powa
Kulminacyjnym momentem filmu Barta Laytona jest scena w samochodzie, kiedy dochodzi do konfrontacji dwójki głównych bohaterów - stroniącego od przemocy złodzieja drogocennej biżuterii i policyjnego detektywa, który jest na życiowym zakręcie. Mężczyźni rozmawiają wtedy o ulubionych filmach ze Stevem McQueenem. Jednak "Crime 101", nie tylko za sprawą tej sceny, zdecydowanie najbliżej do klasyka gatunku, jakim jest "Gorączka" Michaela Manna. Layton ewidentnie jest fanem kryminalnych thrillerów w starym stylu, bo w takiej poetyce chciał utrzymać swój film.
