Agnieszka Hyży o dostępie dzieci do mediów społecznościowych. Taką ma refleksję

gazeta.pl 1 godzina temu
Rozgorzała się dyskusja na temat zakazu korzystania z mediów społecznościowych do 15. roku życia. Co na ten temat sądzi Agnieszka Hyży? Ma jasne zdanie.Australia jako pierwsza zdecydowała, iż jej obywatele, którzy nie ukończyli 15. roku życia, nie będą mogli korzystać z mediów społecznościowych. W ślad za krajem poszła Francja, która również przegłosowała ustawę. O sprawie mówi się również w Polsce, a coraz więcej osób popiera zakaz. Czy w tym gronie jest Agnieszka Hyży? Dziennikarka stawia sprawę jasno.
REKLAMA






Zobacz wideo

Facebook wprowadza zmiany w moderacji. Kto będzie bezkarny na platformie Zuckerberga?



Agnieszka Hyży chce, by ograniczyć dzieciom dostęp do social mediów? Mówi wprostPrace nad ustawą, która ograniczyłaby możliwość korzystania z mediów społecznościowych osobom do 15 r.ż., realizowane są również w Polsce. To skłania naszych rodaków do dyskusji na ten temat. Agnieszka Hyży, która ma dwójkę dzieci, jest za wprowadzeniem zakazu. - Nie ukrywam, iż w kwestiach dotyczących dzieci jestem faktycznie bardzo stanowcza i nie dlatego, iż "tak jest teraz modnie", tylko dlatego, iż mam świadomość odpowiedzialności i realnych konsekwencji - mówi na wstępie w rozmowie z "Faktem". - Są dwie sprawy, które uważam za absolutnie najważniejsze i od lat wymagające w Polsce regulacji prawnych: ujawnianie wizerunku dzieci w sieci oraz dostęp dzieci do telefonów i social mediów - dodaje dziennikarka.Hyży zwraca uwagę na to, iż pierwszy ze wspomnianych tematów wzbudza emocje, ale coraz więcej państw decyduje się na regulację tej kwestii. - Ja od lat przy różnych okazjach zwracałam uwagę na konieczność takich zmian i bardzo mnie cieszy, iż ta dyskusja wreszcie zaczyna nabierać tempa. o ile tylko będę mogła, chętnie włączę się w działania na rzecz zmian ustawowych dotyczących obecności dzieci w sieci i ich dostępu do nowych technologii - podkreśliła.Zwróciła uwagę na zagrożenia, które płyną z nieograniczonego dostępu dzieci do sieci. Mówi o badaniach, które jasno wskazują, iż "nadmierny czas ekranowy u dzieci zwiększa ryzyko problemów z koncentracją, snem i regulacją emocji, a kontakt z social mediami przed 14. rokiem życia koreluje ze wzrostem epizodów lękowych, obniżonej samooceny i depresyjności". Skoro my, dorośli, już to wiemy albo właśnie się o tym dowiadujemy, to dlaczego świadomie narażamy na to własne dzieci? Problem polega też na tym, iż w Polsce prawie nie ma edukacji cyfrowej, szkoły nie są przygotowane, a rodzice zostali z tym kompletnie sami. To powinno być już poza dyskusją i rozważaniami- grzmiała w rozmowie Hyży. - Trzeba skorzystać z gotowych rozwiązań, które funkcjonują w innych krajach, zacząć edukować rodziców, nauczycieli i opiekunów oraz uświadamiać dzieci od najmłodszych lat - dodała.


Agnieszka Hyży o swoich doświadczeniach z dziećmi i posiadaniem telefonuDziennikarka zwróciła uwagę na fakt, iż telefon u jej dzieci nie służy wyłącznie jako gadżet, ale również narzędzie do kontaktu. - o ile chodzi o nasze doświadczenia z telefonami: mamy rodzinę patchworkową, więc telefon pojawił się u dzieci nie jako "prezent", ale jako narzędzie kontaktu między domami i na pewno nie w wieku pięciu czy sześciu lat, tylko dopiero w późniejszych klasach szkoły podstawowej - zaznacza. - Starsze dzieci mają telefony jako nastolatki, w wieku 13 czy 14 lat. Mogą z nich korzystać, ale z rozsądnymi zasadami, takimi jak blokady rodzicielskie, limity czasowe czy ograniczenia dotyczące aplikacji - tłumaczy.Nastoletnia córka Hyży nie korzysta z popularnych platform społecznościowych. - Moja córka skończy w tym roku czternaście lat i nie ma własnego profilu na Instagramie, choć wiele jej koleżanek już tak. Co więcej, ostatnio z własnej inicjatywy usunęła aplikację ze swojego telefonu. jeżeli z czegoś korzysta, to sporadycznie z mojego telefonu i głównie po to, żeby przeglądać treści edukacyjne lub podróżnicze, nad czym mam pełną kontrolę - dowiadujemy się. - To naprawdę nie jest zabieranie dzieciom świata, tylko ochrona i świadomość, iż to jest po prostu nasz obowiązek jako rodziców. Najmłodszy syn na pewno nie dostanie telefonu wcześniej, niż będzie to realnie konieczne, czyli raczej dopiero w późnej podstawówce, również z jasno określonymi zasadami - skwitowała.
Idź do oryginalnego materiału