Afera wokół Andziaks. Influencerka przeprosiła i zabrała głos w sprawie poszukiwanego ojczyma

polsatnews.pl 1 godzina temu

Angelika "Andziaks" Trochonowicz przeprosiła za swoją wypowiedź o podatkach, za którą spadła na nią fala krytyki. - Powiedziałam nieprawdę i nie powinnam była tego mówić, więc rozumiem wasze oburzenie i negatywne komentarze na moje słowa - powiedziała w oświadczeniu. Influencerka odniosła się w nim także do sprawy jej ojczyma, za którym wystawiono list gończy.

YouTube / @Andziaks / policja.gov.pl
Angelika "Andziaks" Trochonowicz odniosła się do poszukiwań jej ojczyma przez policję

Andziaks wywołała kontrowersje swoją wypowiedzią na temat płacenia podatków w Polsce. Influencerka stwierdziła, iż skoro nie korzysta z publicznej służby zdrowia, to nie czuje się zobowiązana do odprowadzania składek na jej utrzymanie. Powiedziała również, iż w jej ocenie osoby zamożne odczuwają ciężar podatków znacznie mocniej niż ci, którzy zarabiają mniej.

Wypowiedzi Andziaks odbiły się znacznie szerszym echem poza kręgiem jej stałych widzów. W odpowiedzi na falę krytyki influencerka zdecydowała się nagrać specjalny materiał wideo na swoim kanale na YouTubie.

Andziaks reaguje na falę krytyki. "To była głupota"

- To była głupota. Powiedziałam nieprawdę i nie powinnam była tego mówić, więc rozumiem wasze oburzenie i negatywne komentarze na moje słowa. Szczególnie chciałabym przeprosić za wypowiedź dotyczącą osób, które zarabiają mniej. Nie uważam tak, jak mogłoby to wybrzmieć z tego nagrania. Naprawdę tak nie uważam - zapewniła.

ZOBACZ: Brytyjska influencerka w więzieniu w Dubaju. Grozi jej kara śmierci

Lawinie krytyki towarzyszyły publikacje na temat wysokości podatków płaconych przez celebrytkę. Andziaks tłumaczyła, iż przywoływana przez internautów kwota 26 tys. zł to tylko ułamek tego, co trafia do państwowej kasy. Dodała, iż kierowana przez nią spółka korzysta z estońskiego CIT-u, co oznacza odroczenie podatku do chwili wypłaty dywidendy objętej 25-procentową stawką.

- Miałam na myśli moją jednoosobową działalność gospodarczą, nie moje spółki. Nie chcę tutaj absolutnie podawać kwot ani publicznie rozliczać się ze swoich zarobków. Nie o to w tym filmie chodzi. Kwota dotycząca jednej spółki nie oznacza sumy wszystkich podatków, jakie płacę. Wszystkie moje działalności są prowadzone legalnie i są rozliczane zgodnie z obowiązującymi przepisami - podkreśliła.

Andziaks odniosła się również do doniesień, jakoby miała korzystać z pomocy finansowej od państwa. - My żadnych pieniędzy od państwa nie wzięliśmy. Jest to gwarancja bankowa, której udziela bank BGK w momencie zaciągnięcia kredytu. I właśnie z tego kredytu skorzystałyśmy, natomiast żadnych pieniędzy od państwa nie brałyśmy - tłumaczyła.

Ojczym Andziaks poszukiwany listem gończym. "Wierzę w jego niewinność"

W ostatnich dniach media obiegła również informacja, iż ojczym Andziaks, Wojciech Kurowski, jest ścigany listem gończym. Mężczyzna jest dobrze znany widowni influencerki - kobieta wielokrotnie wypowiadała się o nim w samych superlatywach, a on sam regularnie pojawiał się w jej relacjach w mediach społecznościowych oraz filmach na YouTube.

Wizerunek oraz dane 70-latka zamieszczono w ogólnodostępnej bazie policyjnej osób poszukiwanych. Podstawą prawną poszukiwań jest artykuł 286 Kodeksu karnego, który dotyczy przestępstwa oszustwa. Przepis ten przewiduje karę więzienia od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

ZOBACZ: Influencerka Carli Morea na celowniku mafii. Samochód stanął w ogniu, zostawiono list

Nazwisko przedsiębiorcy pojawiało się już wcześniej w kontekście problemów finansowych spółki Optima Development Poland, której był założycielem i prezesem. Jak w lutym podawał "Puls Biznesu", prokuratura zarzucała mu działanie na szkodę spółki i jej wierzycieli, sygnalizując jednocześnie możliwość poszerzenia listy zarzutów. Nie wiadomo jednak, czy trwające od połowy września poszukiwania mają związek z tamtym śledztwem.

- Nie mam dowodów na jego niewinność bądź na jego winę. Nie chcę nikogo przekonywać, iż znam prawdę, skoro jej tak naprawdę nie znam i nigdy nie miałam wglądu w żadne interesy mojego ojczyma - powiedziała influencerka w filmie na jej kanale na YouTubie.

- Jeżeli zostanie prawomocnie uznany za winnego, to świat mi się zawali. Na pewno jest to człowiek, którego bardzo kocham, więc taka prawda na pewno byłaby dla mnie potwornie bolesna - przyznała.

ZOBACZ: Dramatyczny finał konfliktu influencerek. Polka walczy o życie w szpitalu

- Chcę wierzyć, iż mój ojczym jest niewinny, ale też wiem, iż o odpowiedzialności nie decyduje ani moja wiara, ani moja miłość - dodała.

Influencerka poinformowała również, iż według posiadanych przez nią informacji Wojciech Kurowski przebywa w tej chwili w Austrii, a odpowiednie organy mają wiedzieć o jego lokalizacji.

Andziaks zapewniła, iż nie czerpała korzyści z interesów ojczyma. Jak twierdzi, w ostatnich latach sytuacja wyglądała odwrotnie - ze względu na trudną sytuację materialną mężczyzny to ona regularnie wspierała go finansowo, pomagając w codziennym funkcjonowaniu.

- Nie mówię tego, żeby się chwalić, ani żeby też wzbudzić współczucie. Mówię to, ponieważ od lat w internecie funkcjonuje obraz tego, iż wszystko, co mam, zawdzięczam mojemu ojczymowi - wyjaśniła.

WIDEO: Polityk PiS stanowczo o działaniach Ukraińców. "Irracjonalne"
Idź do oryginalnego materiału