Afera po "Sanatorium miłości". Senior musiał ją zablokować

swiatseriali.interia.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Odejście Barbary z "Sanatorium miłości" do dziś jest na ustach wielu. Uczestniczka wyprowadzała pozostałych seniorów z równowagi i dlatego ostatecznie opuściła program. W najnowszym wywiadzie Henryk Rzepczyński opowiedział o kulisach jej pobytu oraz o tym, co wydarzyło się po nagraniach. Okazuje się, iż kuracjusz musiał zablokować koleżankę z sanatorium.


Basia była uczestniczką 8. edycji "Sanatorium miłości" i od pierwszego odcinka programu mocno zaznaczała swój charakter. Nieustannie zabiegała o atencję, wchodziła w dyskusję z innymi seniorami i wnosiła ciężką do zniesienia atmosferę. Niektórzy stwierdzili, iż jest "toksyczna" i "zachowuje się jak 5-latka". Po wspólnej dyskusji w towarzystwie Marty Manowskiej zadecydowano, iż seniorka odejdzie z programu. Po tym wydarzeniu wszyscy kuracjusze odetchnęli z ulgą.
"Zawsze musiała mieć pierwsze zdanie. Nigdy nie mogliśmy się wypowiedzieć do końca. No co ma być? Każdy smutny chodził, nikt nie wiedział, jak się odzywać do niej" - mówił Henryk Rzepczyński podczas wywiadu dla Pomponika.Reklama


"Sanatorium miłości" 8: Henryk ujawnia kulisy pożegnania z Barbarą. Ciąg dalszy kontrowersji


Uczestnik "Sanatorium miłości" wyjawił w rozmowie, iż mimo zakończenia zdjęć do programu przez jakiś czas miał jeszcze kontakt z Barbarą. Liczył na to, iż prywatnie seniorka będzie zachowywać się inaczej. Przyznał jednak, iż próby nawiązania kontaktu nie miały żadnego sensu.
"Dwa tygodnie temu powiedziała takie słowa, iż to my powinniśmy się dostosować do niej. A ja mówię: iż co? No i stwierdziłem, iż to nie ma sensu. Nie zmieniło się nic w jej charakterze no i zablokowałem ją" - powiedział Pomponikowi.
Choć kontakt z Barbarą był dla niego wyczerpujący, senior podkreślił, iż w jego mniemaniu nie jest ona złą osobą.
Zobacz też:
Zastąpiła Barbarę w "Sanatorium miłości". Od pierwszych minut wzbudziła emocje
Idź do oryginalnego materiału