A co, jeżeli to nie jest moja córka? Trzeba zrobić test DNA Nikita ze skupionym wyrazem twarzy obser…

twojacena.pl 3 godzin temu

A co, jeżeli ona nie jest moją córką? Trzeba zrobić test DNA

Marek zamyślony patrzył, jak jego żona, Jagoda, roztacza matczyną troskę nad nowonarodzoną córeczką i nie mógł pozbyć się jednej uporczywej myśli. Naprawdę zastanawiał się, czy to dziecko jest jego.

W zeszłym roku musiał wyjechać służbowo do Poznania na cały miesiąc. Kilka tygodni po powrocie Jagoda oznajmiła mu cudowną, według niej, wiadomość będą mieli dziecko.

Marek z początku był szczęśliwy, ale podczas rodzinnej wizyty siostra Jagody, Malwina, podzieliła się z nimi ciekawą historią. Opowiedziała, jak zrobiła test DNA swojemu synkowi, by jej partner nie miał wątpliwości co do ojcostwa.

Jagoda, może i my zrobimy DNA? Dla własnego spokoju zaproponował Marek.

Reakcja żony była natychmiastowa. Wywiązała się wielka awantura z rzucaniem przedmiotami. Sąsiedzi zaczęli pukać w kaloryfer.

Co w tym złego? Marek upierał się coraz mocniej, umacniając się w podejrzeniach. Doszedł do wniosku, iż żona na pewno go zdradziła, skoro tak reaguje na niewinną prośbę. Chcę mieć pewność, to wszystko.

Jak ty w ogóle możesz coś takiego sugerować? krzyknęła Jagoda, celując w niego poduszką. Dałam ci kiedykolwiek jakikolwiek powód?

Nie było mnie miesiąc w domu skrzywił się Marek. Skąd mam pewność, co tu się działo? Zrobimy test, sprawdzę wynik i więcej o tym nie wspomnę. Kiedy idziemy? Adres kliniki możemy dostać od twojej siostry.

Chyba w następnym życiu wycedziła Jagoda przez zęby i poszła do pokoju dziecka, trzaskając mocno drzwiami.

***************************************************

Wiesz co, mamo zwierzał się Marek swej matce, przecież nie proszę o nic niezwykłego. O co jej chodzi?

Ma coś na sumieniu twoja żona odpowiedziała pani Danuta, nalewając synowi kawy. Coś ukrywa, Mareczku. Dziecko nie twoje, boi się, iż to wyjdzie na jaw. A, i coś jeszcze… zamilkła, jakby się wahała, czy mówić.

No co? Marek natychmiast się ożywił.

Wiesz, nie wtrącam się do waszego małżeństwa odwracając wzrok, powiedziała kobieta. Przyszłam do nich pogadać o urodzinach twojego ojca. Jagoda bardzo długo nie otwierała, a byłam pewna, iż jest w domu. W końcu otworzyła drzwi cała rozczochrana… A przy wejściu stały męskie buty.

I co ci powiedziała? Marek poczerwieniał ze złości, gotów od razu wrócić do domu i przyłapać żonę na zdradzie.

Że miała awarię rury przewróciła oczami Danuta. Mogłaby się wysilić i wymyślić coś ciekawszego.

Czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś?

Po pierwsze, nie weszłam do środka, nie mam dowodu stwierdziła matka, zacinając usta. Nie chciałam was kłócić.

No i właśnie przez to Marek niemal wylał kawę ze złości a co mam teraz zrobić?

Dopilnuj, żeby jednak zrobić test DNA odpowiedziała spokojnie Danuta, ukrywając zadowolenie. Od początku nie przepadała za synową. Albo zrób sam, masz prawo jako ojciec.

************************************************

Możesz być spokojna Marek odsunął niepotrzebną już kopertę, którą doręczył mu kurier. Matylda jest moją córką. Tak jak obiecałem, nigdy więcej nie wrócę do tego tematu.

Nie do końca rozumiem odpowiedziała ze złością Jagoda, podejrzliwie patrząc na otwartą kopertę. Ty zrobiłeś ten test bez mojej zgody, tak?

Tak odpowiedział Marek, jakby nic się nie stało. Zajrzeliśmy tam z córką podczas spaceru, to trwało chwilę. Moja mała, więc nie ma się o co martwić.

Jest o co fuknęła cicho Jagoda. I szkoda, iż tego nie rozumiesz.

Następnego dnia Marek, jak zwykle, wyszedł do pracy. Wieczorem czekał na niego przykra niespodzianka mieszkanie było puste, rzeczy żony i córki zniknęły. Na ławie w salonie leżała tylko kartka.

Swoim brakiem zaufania zniszczyłeś wszystko, co nas łączyło. Z kimś takim nie chcę żyć, dlatego wnoszę sprawę o rozwód. Nie chcę od ciebie niczego: ani mieszkania, ani alimentów. Chcę, żebyś zniknął z naszego życia.

Marek był wściekły. Jak Jagoda śmiała go zostawić?! I jeszcze zabrała Matyldę! Chwycił telefon i zaczął nerwowo dzwonić do żony.

Odebrał mężczyzna. Wysłuchał przekleństw i poprosił, aby więcej nie dzwonić.

Wiedziałem! Na pewno mnie zdradziła! Marka trzęsło z nerwów. Ledwo odeszła, a już z jakimś facetem! No i niech spada!

Nie przyszło mu choćby do głowy, iż Jagoda mogła pojechać do rodziców, a telefon odebrał jej brat, który nie chciał przeszkadzać dopiero co zasnętej siostrze. Marek już jednak swoje postanowił.

Rozwód dostali szybko, za porozumieniem stron. Mała Matylda została z matką i już nigdy nie zobaczyła swojego biologicznego ojcaMinęły trzy lata. Marek siedział samotnie w kawiarni, spoglądając przez szybę na park, w którym kiedyś spacerował z Matyldą w wózku. Czasami jeszcze widywał dzieci w jej wieku i przez krótką chwilę wypatrywał znajomych rysów ciemnych oczu, dołeczków w policzkach. Nie widział córki od tamtej pory ani razu. Jagoda nie odpowiadała na jego wiadomości, nie podnosiła słuchawki; został odcięty od ich życia, jakby nigdy nie istniał.

Dopiero po latach, przegrzebując stare papiery, znalazł zakurzone zdjęcie, na którym cała trójka śmiała się na ławce pod blokiem. Starał się przypomnieć sobie tamtą beztroskę, zanim pojawiły się wątpliwości i oskarżenia.

Tego dnia pierwszy raz napisał dłuższego maila do Jagody, nie z wyrzutami, ale ze skruchą. „Byłem głupi i naiwny. jeżeli kiedykolwiek uznasz, iż powinienem poznać Matyldę proszę, pozwól mi. jeżeli nie i tak wybaczam sobie i Tobie. Życzę ci szczęścia.”

Nie otrzymał odpowiedzi. Ale nie czekał już na nią. Położył zdjęcie na półce nie jako wyrzut sumienia, ale pamiątkę czasu, kiedy był ojcem i mężem, choć nie umiał wtedy udźwignąć tej roli.

Wiedział jedno: żaden test ani dowód nie przywróci zaufania, które raz się utraciło. Przepaść, jaką wykopał podejrzeniem, była zbyt głęboka na jakikolwiek most. Żył dalej, ucząc się, iż pewność to nie test DNA, ale codzienna decyzja by wierzyć drugiemu człowiekowi.

A potem, pewnego wiosennego dnia, zobaczył w parku dwie postaci. Dziewczynka koziołkowała po trawie, a uśmiechnięta kobieta obserwowała ją z ławki. Na chwilę Matylda spojrzała w jego stronę; na jej twarzy Marek dostrzegł swój własny uśmiech sprzed lat.

I choć nie podszedł i nie powiedział ani słowa, w sercu po raz pierwszy od dawna poczuł spokój.

Idź do oryginalnego materiału