A co jeżeli to nie jest moja córka? Trzeba zrobić test DNA
Dariusz z zadumą wpatrywał się w Alinkę, swoją żonę, która pochylała się nad nowo narodzoną córką, i nie mógł uwolnić się od jednej upartej myśli. Serio wierzył, iż ta mała nie jest jego.
W zeszłym roku musiał wyjechać na delegację, aż na cztery tygodnie. Po dwóch tygodniach od powrotu żona oznajmiła mu, iż jest w ciąży. Sama radość, według niej.
Na początku się ucieszył, ale potem siostra Alinki przyszła z wizytą i opowiedziała nietuzinkową historię, jak to zrobiła test DNA swojemu synowi. Wszystko po to, by jej partner nie miał wątpliwości co do ojcostwa.
Alinka, może i my zrobimy DNA? rzucił Dariusz, szukając spokoju w swoim sercu.
Reakcja żony była natychmiastowa. Zapanowała surrealistyczna awantura talerze unosiły się nad stołem, a poduszki niczym białe ptaki przelatywały przez pokój. choćby sąsiad spod piątki zaczął walić pięścią w ścianę jak dzięcioł.
I co takiego w tym dziwnego? nie odpuszczał Dariusz, coraz bardziej przekonany do swoich podejrzeń. Skoro tak wybucha, to musi być jakiś powód. Chcę tylko być pewny. To przecież normalne.
Jakim cudem w ogóle ci to przyszło do głowy? syknęła Alinka przez zaciśnięte zęby, rzucając w męża kolejną poduszką. Dałam ci kiedyś powód do takich zarzutów?
Miesiąc mnie nie było w domu rzucił Dariusz zmęczonym głosem, uśmiechając się gorzko. Skąd mam wiedzieć, co tu robiłaś? Zrobimy test, zobaczę wynik i już więcej nie wrócimy do tematu. Kiedy idziemy? Adres kliniki możemy dostać od twojej siostry.
W następnym wcieleniu! wycedziła Alinka i poleciała do pokoju dziecka, zatrzaskując drzwi z takim hukiem, iż aż zegar zatrzymał się na ścianie.
************************************
Wiesz, mamo, żalił się Dariusz swojej matce, nie wymagam cudów. Ale co jej odbiło?
Sumienie nieczyste twojej żonie odparła pani Jadwiga, parząc kawę i przelewając ją do kubka z napisem Kocham Cię, Synu. Już ci mówię, poznała córkę z innym, no i teraz boi się, iż prawda wyjdzie na jaw. A zresztą zawahała się na chwilę, jakby ważyła słowa, jak cię nie było, to…
Co takiego? Dariusz aż się ożywił.
Nie chcę ci się wpychać w życie, odpowiedziała Jadwiga, uciekając wzrokiem. Przyszłam raz z kwiatkami, pogadać o imieninach twojego ojca. A ona długo nie otwierała, choć widziałam światło. Gdy już otworzyła, była rozczochrana, a w przedpokoju leżały męskie buty, za duże na jej nogi.
I co powiedziała? Dariusz aż poczerwieniał.
Że u niej rura pękła przewróciła oczami. Mogła już wymyślić coś lepszego.
Dlaczego mi od razu nie powiedziałaś?
Bo do mieszkania nie weszłam, dowodów nie miałam, przygryzła wargę pani Jadwiga. Nie chciałam wam truć życia.
Źle zrobiłaś! Trzeba było mówić! Dariusz walnął ręką w stół prawie przewracając kawę. Co teraz?
Wymuś ten test powiedziała spokojnie Jadwiga, ledwie maskując uśmiech. Synowa jej od początku nie pasowała. Albo sam zrób. Jako ojciec masz prawo.
****************************************
Możesz już spać spokojnie Dariusz odłożył na stół już niepotrzebną kopertę z wynikiem przywiezionym przez kuriera. Marysia jest moją córką. Jak obiecywałem, temat zamknięty.
Jednak nie rozumiem, zirytowana Alinka patrzyła na otwartą kopertę z lodowatym spojrzeniem. Zrobiłeś ten choler*ny test bez mojej zgody?
No tak odpowiedział Dariusz, jakby wcale nic się nie stało. Skoczyłem do kliniki, jak byłem z Marysią na spacerze. Było gwałtownie i bezproblemowo. Moja córka, więc nie widzę kłopotu.
Kłopot jest powiedziała tylko cicho Alinka. Szkoda, iż ty tego nie rozumiesz.
Rano jak zwykle Dariusz poszedł do roboty, zawinięty w szalik jak ślimak w skorupę. A wieczorem czekała go cisza w domu ani żony, ani córki. Ich rzeczy też zniknęły, a jedynie karteczka, samotna jak ostatni liść na drzewie, leżała na stoliku.
Twoja nieufność zniszczyła wszystko, co nas łączyło. Nie zamierzam żyć z człowiekiem, który mnie zdradził. Składam pozew o rozwód. Nie chcę od ciebie niczego ani mieszkania, ani złotówki alimentów. Chcę tylko, żebyś zniknął z naszej rzeczywistości.
Dariuszowi wygięło się serce w podkówkę ze złości. Jak ona śmiała go zostawić? I to jeszcze wyprowadzić się z córką! Chwycił telefon i zaczął dzwonić do Alinki.
Słuchawkę odebrał mężczyzna. Wysłuchał steku przekleństw i poprosił, by więcej nie dzwonić.
Wiedziałem, iż mnie zdradzała! Dariusza aż trzęsło z furii. Ledwo się wyprowadziła, a już u jakiegoś gościa! Niech idzie w cholerę!
Nawet nie wpadł na to, iż Alinka mogła pojechać do rodziców, a telefon odebrał jej brat, który nie chciał niepokoić śpiącej siostry. Dariusz wszystko sam już sobie dopowiedział.
Sąd rozwiązał ich małżeństwo ekspresowo, za porozumieniem stron. Mała Marysia została z matką, a swojego ojca już nigdy więcej nie zobaczyłaOd tego dnia Dariusz tkwił sam pośród czterech ścian, gdzie echo dawnych kłótni cichło z każdym tygodniem. Odtwarzał w myślach każde słowo, gest i łzy i ani test DNA, ani poczucie triumfu nie stały się balsamem na rozszarpane serce. Ciszę przerywał jedynie dźwięk powiadomień o nowych sprawach w pracy i czasem stuk kół wózka dziecięcego dochodzący z podwórka za oknem. Zamiast grzechoczącej zabawki Marysi słyszał już tylko szum własnych myśli.
Któregoś razu, kiedy pod blokiem zaczepiła go sąsiadka z piątki, rzuciła mu krótkie: Wiesz, Darek, nie zna się człowieka, póki nie stanie się samotny. Może czasem lepiej zaufać, zanim przyjdzie żałować?
Milczał krótko, patrząc na jej siwe włosy i uśmiech, który nie znał potępienia. Może i miała rację, choć na to już było stanowczo za późno.
Miesiące mijały. Pewnej nocy, śniło mu się, iż bawi się z Marysią na dywanie, a ona nagle pyta, patrząc wielkimi oczami: Tato, czemu przestałeś wierzyć?. Obudził się z dławiącym ciężarem, bo przecież odpowiedzi już nie było.
Po roku, wracając z pracy, zobaczył na przystanku Alinkę z Marysią doroślejszą, radosną. Chciał podejść, pomachać, może wykrztusić przepraszam, ale one już odjechały autobusem, zostawiając po sobie zapach lawendy i odblask dziecięcych śmiechów. I wtedy zrozumiał: są historie, których nie da się sprawdzić żadnym testem, a raz utraconego zaufania nie naprawi żadna koperta z wynikiem.
Tego wieczoru Dariusz wyjął stary kubek od matki, nalał kawy i patrzył przez okno na światła miasta. Cisza była już jego i wiedział, iż obok niej zawsze będzie brakować głosu tych, którym nie pozwolił zostać.












![Tragiczny pożar w Kończycach Wielkich. Nie żyje mężczyzna [FOTO]](https://radio90.b-cdn.net/files/2026/01/Pozar-Konczyce-Wielkie-fot.-Slask-Cieszynski-112-2.jpg)