A co, jeżeli to nie jest moja córka? Muszę zrobić test DNA Michał z niepokojem obserwował, jak Ola, jego żona, tuli nowo narodzoną córeczkę, nie mogąc pozbyć się jednej dręczącej myśli. Naprawdę podejrzewał, iż dziewczynka nie jest jego dzieckiem. Rok temu Michał musiał wyjechać na miesięczną delegację. Kilka tygodni po jego powrocie żona oznajmiła radosną, jej zdaniem, nowinę – będą mieli dziecko. Początkowo Michał był szczęśliwy. Ale niedługo podczas rodzinnej wizyty siostra Oli opowiedziała, jak przeprowadziła test DNA na synu, by partner nie miał wątpliwości co do ojcostwa. – Ola, zróbmy też test DNA. Dla własnego spokoju. Reakcja żony była natychmiastowa: rozpętała się potężna awantura, podczas której poleciały przedmioty, aż sąsiedzi zaczęli dobijać się do drzwi. – Co w tym złego? – upierał się Michał, coraz bardziej przekonany, iż żona go zdradziła, skoro tyle emocji budzi niewinna prośba. – Chcę mieć pewność, nic więcej. – Jak mogłeś w ogóle na to wpaść? – krzyczała Ola, ciskając poduszki w męża. – Czy choć raz dałam ci powód? – Miesiąc mnie nie było, – prychnął Michał. – Skąd mam wiedzieć, co tu robiłaś? Zrobimy test, poznam wynik i do tematu nie wracam. Kiedy idziemy? Adres kliniki możemy wziąć od twojej siostry. – Może w następnym życiu, – wycedziła przez zęby Ola i wyszła do dziecięcego pokoju, trzaskając drzwiami. *************************************************** – Mamo, przecież nie żądam cudów. Czemu ona się tak unosi? – żalił się Michał swojej mamie. – Sumienie ją gryzie, synku – odpowiedziała pani Anna, nalewając synowi kawę. – Pewnie rzeczywiście to nie twoja córka i boi się, iż wyjdzie na jaw. Zresztą, kiedy byłeś w delegacji… coś się wydarzyło. – Co takiego? – natychmiast się ożywił Michał. – Nie wtrącam się w wasze sprawy, – odwróciła wzrok Anna. – Po prostu byłam u was, by pogadać o rocznicy ojca. Ola długo nie otwierała, choć wiedziałam, iż jest w domu. Gdy wpuściła mnie w końcu do środka, była mocno roztrzepana… I męskie buty stały w korytarzu. – Co powiedziała? – oburzył się Michał. – Że rury jej pękły, – przewróciła oczami Anna. – Mogła wymyślić coś lepszego. – Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś? – Sama do mieszkania nie weszłam, więc dowodów nie mam, – zacisnęła usta Anna. – Nie chciałam burzyć wam związku. – Źle! – poderwał się Michał prawie przewracając kubek. – Bardzo źle! I co teraz? – Wymuś test. Albo zrób go sam. Masz prawo jako ojciec. ************************************************ – Możesz spać spokojnie, – rzucił Michał odkładając niepotrzebną już kopertę, którą przyniósł kurier. – Arina to moja córka. Tak jak obiecałem, więcej do tematu nie wracam. – Chyba do końca nie rozumiem – zirytowana Ola zerknęła podejrzliwie na otwartą kopertę. – Ty zrobiłeś ten cholerny test bez mojej zgody? – No tak, – odpowiedział Michał wzruszając ramionami. – Byłem z córką na spacerze, zajęło chwilkę. To przecież moje dziecko, więc po problemie. – Właśnie problem jest, – powiedziała cicho Ola. – I bardzo szkoda, iż tego nie rozumiesz. Następnego dnia Michał jak zwykle poszedł do pracy. Wieczorem czekała go niemiła niespodzianka. W mieszkaniu nie zastał nikogo, rzeczy żony i córki zniknęły. Na stoliku leżała tylko kartka: „Swoim brakiem zaufania zniszczyłeś wszystko, co między nami było. Nie chcę mieszkać z kimś, kto mnie zdradził. Składam pozew o rozwód. Nic od ciebie nie chcę – ani mieszkania, ani alimentów. Po prostu zniknij z naszego życia.” Michałem targała złość. Jak Ola mogła go zostawić! I jeszcze dziecko zabrać! Chwycił telefon i zaczął wydzwaniać do żony. Odebrał mężczyzna. Wysłuchał burzliwej tyrady i poprosił, żeby więcej nie dzwonił. – Wiedziałem, iż mnie zdradzała! – gotował się Michał. – Ledwo odeszła, już z innym facetem! Niech idzie! choćby na moment nie pomyślał, iż Ola mogła wyjechać do rodzinnego domu, a telefon odebrał jej brat, nie chcąc przeszkadzać siostrze, która dopiero zasnęła. Michał podjął decyzję. Rozwód przebiegł szybko, za obopólną zgodą. Mała Arina została z mamą i już nigdy więcej nie zobaczyła swojego biologicznego ojca…

polregion.pl 21 godzin temu

A co jeżeli to nie jest moja córka? Trzeba zrobić test DNA

Dariusz z zadumą wpatrywał się w Alinkę, swoją żonę, która pochylała się nad nowo narodzoną córką, i nie mógł uwolnić się od jednej upartej myśli. Serio wierzył, iż ta mała nie jest jego.

W zeszłym roku musiał wyjechać na delegację, aż na cztery tygodnie. Po dwóch tygodniach od powrotu żona oznajmiła mu, iż jest w ciąży. Sama radość, według niej.

Na początku się ucieszył, ale potem siostra Alinki przyszła z wizytą i opowiedziała nietuzinkową historię, jak to zrobiła test DNA swojemu synowi. Wszystko po to, by jej partner nie miał wątpliwości co do ojcostwa.

Alinka, może i my zrobimy DNA? rzucił Dariusz, szukając spokoju w swoim sercu.

Reakcja żony była natychmiastowa. Zapanowała surrealistyczna awantura talerze unosiły się nad stołem, a poduszki niczym białe ptaki przelatywały przez pokój. choćby sąsiad spod piątki zaczął walić pięścią w ścianę jak dzięcioł.

I co takiego w tym dziwnego? nie odpuszczał Dariusz, coraz bardziej przekonany do swoich podejrzeń. Skoro tak wybucha, to musi być jakiś powód. Chcę tylko być pewny. To przecież normalne.

Jakim cudem w ogóle ci to przyszło do głowy? syknęła Alinka przez zaciśnięte zęby, rzucając w męża kolejną poduszką. Dałam ci kiedyś powód do takich zarzutów?

Miesiąc mnie nie było w domu rzucił Dariusz zmęczonym głosem, uśmiechając się gorzko. Skąd mam wiedzieć, co tu robiłaś? Zrobimy test, zobaczę wynik i już więcej nie wrócimy do tematu. Kiedy idziemy? Adres kliniki możemy dostać od twojej siostry.

W następnym wcieleniu! wycedziła Alinka i poleciała do pokoju dziecka, zatrzaskując drzwi z takim hukiem, iż aż zegar zatrzymał się na ścianie.

************************************

Wiesz, mamo, żalił się Dariusz swojej matce, nie wymagam cudów. Ale co jej odbiło?

Sumienie nieczyste twojej żonie odparła pani Jadwiga, parząc kawę i przelewając ją do kubka z napisem Kocham Cię, Synu. Już ci mówię, poznała córkę z innym, no i teraz boi się, iż prawda wyjdzie na jaw. A zresztą zawahała się na chwilę, jakby ważyła słowa, jak cię nie było, to…

Co takiego? Dariusz aż się ożywił.

Nie chcę ci się wpychać w życie, odpowiedziała Jadwiga, uciekając wzrokiem. Przyszłam raz z kwiatkami, pogadać o imieninach twojego ojca. A ona długo nie otwierała, choć widziałam światło. Gdy już otworzyła, była rozczochrana, a w przedpokoju leżały męskie buty, za duże na jej nogi.

I co powiedziała? Dariusz aż poczerwieniał.

Że u niej rura pękła przewróciła oczami. Mogła już wymyślić coś lepszego.

Dlaczego mi od razu nie powiedziałaś?

Bo do mieszkania nie weszłam, dowodów nie miałam, przygryzła wargę pani Jadwiga. Nie chciałam wam truć życia.

Źle zrobiłaś! Trzeba było mówić! Dariusz walnął ręką w stół prawie przewracając kawę. Co teraz?

Wymuś ten test powiedziała spokojnie Jadwiga, ledwie maskując uśmiech. Synowa jej od początku nie pasowała. Albo sam zrób. Jako ojciec masz prawo.

****************************************

Możesz już spać spokojnie Dariusz odłożył na stół już niepotrzebną kopertę z wynikiem przywiezionym przez kuriera. Marysia jest moją córką. Jak obiecywałem, temat zamknięty.

Jednak nie rozumiem, zirytowana Alinka patrzyła na otwartą kopertę z lodowatym spojrzeniem. Zrobiłeś ten choler*ny test bez mojej zgody?

No tak odpowiedział Dariusz, jakby wcale nic się nie stało. Skoczyłem do kliniki, jak byłem z Marysią na spacerze. Było gwałtownie i bezproblemowo. Moja córka, więc nie widzę kłopotu.

Kłopot jest powiedziała tylko cicho Alinka. Szkoda, iż ty tego nie rozumiesz.

Rano jak zwykle Dariusz poszedł do roboty, zawinięty w szalik jak ślimak w skorupę. A wieczorem czekała go cisza w domu ani żony, ani córki. Ich rzeczy też zniknęły, a jedynie karteczka, samotna jak ostatni liść na drzewie, leżała na stoliku.

Twoja nieufność zniszczyła wszystko, co nas łączyło. Nie zamierzam żyć z człowiekiem, który mnie zdradził. Składam pozew o rozwód. Nie chcę od ciebie niczego ani mieszkania, ani złotówki alimentów. Chcę tylko, żebyś zniknął z naszej rzeczywistości.

Dariuszowi wygięło się serce w podkówkę ze złości. Jak ona śmiała go zostawić? I to jeszcze wyprowadzić się z córką! Chwycił telefon i zaczął dzwonić do Alinki.

Słuchawkę odebrał mężczyzna. Wysłuchał steku przekleństw i poprosił, by więcej nie dzwonić.

Wiedziałem, iż mnie zdradzała! Dariusza aż trzęsło z furii. Ledwo się wyprowadziła, a już u jakiegoś gościa! Niech idzie w cholerę!

Nawet nie wpadł na to, iż Alinka mogła pojechać do rodziców, a telefon odebrał jej brat, który nie chciał niepokoić śpiącej siostry. Dariusz wszystko sam już sobie dopowiedział.

Sąd rozwiązał ich małżeństwo ekspresowo, za porozumieniem stron. Mała Marysia została z matką, a swojego ojca już nigdy więcej nie zobaczyłaOd tego dnia Dariusz tkwił sam pośród czterech ścian, gdzie echo dawnych kłótni cichło z każdym tygodniem. Odtwarzał w myślach każde słowo, gest i łzy i ani test DNA, ani poczucie triumfu nie stały się balsamem na rozszarpane serce. Ciszę przerywał jedynie dźwięk powiadomień o nowych sprawach w pracy i czasem stuk kół wózka dziecięcego dochodzący z podwórka za oknem. Zamiast grzechoczącej zabawki Marysi słyszał już tylko szum własnych myśli.

Któregoś razu, kiedy pod blokiem zaczepiła go sąsiadka z piątki, rzuciła mu krótkie: Wiesz, Darek, nie zna się człowieka, póki nie stanie się samotny. Może czasem lepiej zaufać, zanim przyjdzie żałować?

Milczał krótko, patrząc na jej siwe włosy i uśmiech, który nie znał potępienia. Może i miała rację, choć na to już było stanowczo za późno.

Miesiące mijały. Pewnej nocy, śniło mu się, iż bawi się z Marysią na dywanie, a ona nagle pyta, patrząc wielkimi oczami: Tato, czemu przestałeś wierzyć?. Obudził się z dławiącym ciężarem, bo przecież odpowiedzi już nie było.

Po roku, wracając z pracy, zobaczył na przystanku Alinkę z Marysią doroślejszą, radosną. Chciał podejść, pomachać, może wykrztusić przepraszam, ale one już odjechały autobusem, zostawiając po sobie zapach lawendy i odblask dziecięcych śmiechów. I wtedy zrozumiał: są historie, których nie da się sprawdzić żadnym testem, a raz utraconego zaufania nie naprawi żadna koperta z wynikiem.

Tego wieczoru Dariusz wyjął stary kubek od matki, nalał kawy i patrzył przez okno na światła miasta. Cisza była już jego i wiedział, iż obok niej zawsze będzie brakować głosu tych, którym nie pozwolił zostać.

Idź do oryginalnego materiału