6 powodów, dla których czujemy się samotni choćby wśród ludzi – lekcje z „Małego Księcia”

przemyslenia.pl 15 godzin temu

Siedzisz przy stole, wokół toczy się rozmowa. Ktoś opowiada o pracy, ktoś pokazuje zdjęcia z wakacji. Uśmiechasz się, odpowiadasz na pytania, czasem dorzucasz coś od siebie. A jednak masz wrażenie, iż nikt nie wie, co naprawdę się z Tobą dzieje.

Masz do kogo napisać, ale nie wiesz, komu powiedzieć, iż jest Ci ciężko. Znasz wiele osób, ale przy niewielu możesz przestać udawać, iż wszystko jest w porządku.

Samotność nie zawsze oznacza pusty dom. Czasem oznacza brak poczucia, iż ktoś naprawdę Cię rozumie.

W „Małym Księciu” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego pojawia się myśl, iż również wśród ludzi można być samotnym. Spotkania bohatera pozwalają przyjrzeć się temu doświadczeniu z różnych stron: poprzez potrzebę uznania, pośpiech, nieporozumienia i trudność budowania więzi.

Oto sześć refleksji inspirowanych książką — nie zamknięta lista przyczyn samotności, ale zaproszenie do zastanowienia się nad własnymi relacjami.

1. Pokazujemy innym tylko tę część siebie, którą łatwo zaakceptować

Na początku książki narrator wspomina rysunek węża boa, który połknął słonia. Dorośli widzą w nim kapelusz. Z czasem narrator przestaje rozmawiać z nimi o tym, co pobudza jego wyobraźnię. Wybiera tematy, które spotykają się z ich aprobatą.

Ta scena może przypominać sytuacje, w których uczymy się ukrywać istotną część siebie, żeby nie narażać się na niezrozumienie.

Nie opowiadasz o swoim marzeniu, bo ktoś wcześniej je wyśmiał. Nie wspominasz o smutku, bo zwykle słyszysz, iż inni mają gorzej. Żartujesz razem z pozostałymi, choć właśnie potrzebujesz poważnej rozmowy.

Ludzie znają wtedy Twoją uprzejmość, poczucie humoru i codzienne obowiązki. Nie wiedzą jednak, czego się boisz ani za czym tęsknisz.

Trudno poczuć się rozumianym, kiedy najważniejsze rzeczy o sobie musimy przemilczać.

Nie każdemu trzeba się zwierzać. Warto jednak mieć choć jedną relację, w której można powiedzieć coś więcej niż „jakoś leci” — i spotkać się z zainteresowaniem.

2. W rozmowie jest miejsce na podziw, ale nie ma go na wzajemność

Próżny, którego odwiedza Mały Książę, oczekuje zachwytu. Przybysz staje się dla niego przede wszystkim kimś, kto ma klaskać i potwierdzać jego wyjątkowość. Pytania chłopca schodzą na dalszy plan.

Podobnie można poczuć się w rozmowie, w której ciągle jesteśmy publicznością.

Słuchasz o cudzej pracy, problemach i sukcesach. Pamiętasz ważne daty. Pytasz, jak poszło spotkanie, którym ktoś się stresował. Kiedy jednak zaczynasz mówić o sobie, rozmówca gwałtownie wraca do własnych spraw.

Możesz spędzić z taką osobą cały wieczór i wyjść z poczuciem, iż adekwatnie Cię tam nie było.

Wzajemność nie wymaga idealnie równego czasu w opowiadanie. Zdarzają się chwile, kiedy jedna osoba potrzebuje znacznie więcej uwagi. Ważne, czy w tej relacji również Twoje przeżycia mają swoje miejsce.

Bycie potrzebnym jako słuchacz nie zawsze oznacza bycie dostrzeganym jako człowiek.

3. Mamy wiele kontaktów, ale brakuje nam wspólnego czasu

Lis tłumaczy Małemu Księciu, iż tworzenie więzi wymaga cierpliwości. Zbliżanie się odbywa stopniowo, poprzez kolejne spotkania i czas spędzony razem.

Ta scena zachęca do przyjrzenia się znajomościom, które istnieją głównie w pośpiechu.

Wymieniamy wiadomości, reagujemy na zdjęcia, obiecujemy spotkanie. Wiemy, gdzie ktoś był na urlopie, ale nie wiemy, jak naprawdę mu się żyje. Mijają miesiące, a rozmowa, na którą mieliśmy znaleźć spokojny wieczór, przez cały czas się nie odbywa.

Sam kontakt może być przyjemny i wartościowy. Czasem jednak potrzebujemy czegoś więcej: możliwości dokończenia myśli, zadania trudnego pytania, pobycia razem bez zerkania na godzinę.

Nie zawsze mamy wpływ na odległość czy liczbę obowiązków. Możemy jednak spróbować ustalić coś konkretnego zamiast kolejnego „musimy się kiedyś zobaczyć”.

Zwykły spacer albo regularna rozmowa telefoniczna mogą stać się chwilą, na którą obie osoby czekają.

4. Jesteśmy tak zajęci, iż przestajemy zauważać siebie nawzajem

W rozmowie ze zwrotniczym Mały Książę obserwuje pędzące pociągi. Podróżni przemieszczają się w różne strony, a pytanie o to, czego szukają, pozostaje bez jasnej odpowiedzi.

Ten obraz można odczytać jako zachętę do zastanowienia się, dokąd prowadzi nas codzienny pośpiech.

Wracasz do domu i od razu myślisz o jutrze. Partner coś opowiada, ale sprawdzasz wiadomości z pracy. Dziecko chce coś pokazać, a Ty odpowiadasz, iż za chwilę. Wieczorem trudno przypomnieć sobie choć jedną rozmowę, podczas której uwaga nie była podzielona.

Takie dni zdarzają się każdemu. Samotność może jednak narastać, gdy stają się jedynym sposobem bycia razem.

Nie chodzi o to, żeby mieć zawsze czas i nieskończoną cierpliwość. Warto zauważyć moment, w którym bliscy otrzymują od nas już tylko krótkie odpowiedzi między kolejnymi zadaniami.

Można dzielić z kimś mieszkanie i od dawna nie spotkać się z nim w spokojnej rozmowie.

Czasem początkiem zmiany jest pytanie: „Co chciałeś mi wcześniej opowiedzieć? Teraz mogę posłuchać”.

5. Ukrywamy potrzebę bliskości za pretensją albo obojętnością

Relacja Małego Księcia z Różą jest pełna nieporozumień. Jej duma i sposób wyrażania potrzeb utrudniają mu zrozumienie uczuć. Później bohater inaczej patrzy na jej zachowanie i na własną niedojrzałość.

To literacki punkt wyjścia do refleksji nad tym, jak mówimy o potrzebie obecności.

Zamiast przyznać „tęsknię za Tobą”, rzucamy: „O, jednak sobie przypomniałeś”. Zamiast poprosić o wspólny wieczór, mówimy: „Rób, co chcesz”. Liczymy, iż ktoś usłyszy to, czego nie potrafimy wypowiedzieć wprost.

Po drugiej stronie może pojawić się obrona, złość albo wycofanie. Rozmowa kończy się kłótnią, choć zaczęła się od pragnienia bliskości.

Nie znaczy to, iż trzeba usprawiedliwiać raniące zachowanie ani bez końca odgadywać cudze intencje. Każda osoba odpowiada za sposób, w jaki traktuje innych.

Można jednak spróbować powiedzieć prościej: „Brakuje mi czasu z Tobą” albo „Potrzebuję, żebyś mnie teraz wysłuchał”. Taka szczerość nie gwarantuje dobrej odpowiedzi, ale pozwala wyraźniej pokazać, o co nam chodzi.

6. Ze strachu przed stratą nie pozwalamy nikomu podejść bliżej

Lis wie, iż pożegnanie z Małym Księciem będzie bolesne. Mimo to nie uznaje ich znajomości za bezwartościową. To, co przeżyli, zmienia znaczenie zwykłych rzeczy w jego świecie.

Ta scena pozwala zapytać, ile miejsca zostawiamy na więź, kiedy boimy się kolejnego rozczarowania.

Można mieć znajomych, chodzić na spotkania i swobodnie żartować, a jednocześnie pilnować, żeby nikt nie stał się zbyt ważny. Nie prosić o pomoc. Nie mówić o tęsknocie. Wycofywać się, gdy rozmowa robi się osobista.

Po bolesnych doświadczeniach ostrożność jest zrozumiała. Nie trzeba zmuszać się do szybkiego zaufania. Warto jednak zauważyć, czy dystans, który miał nas chronić, nie utrudnia również relacji, których pragniemy.

Bliskość można budować małymi krokami, obserwując, jak druga osoba reaguje na naszą szczerość i granice. Nie trzeba od razu opowiadać całego swojego życia.

Przy kim możesz przestać udawać?

„Mały Książę” zostawia czytelnika z pytaniami o sposób, w jaki spotyka innych ludzi. Czy jesteśmy ich ciekawi? Czy potrafimy słuchać? Czy dajemy się poznać?

Nie każda samotność wynika z tego, co robimy. Czasem brakuje nam odpowiednich osób, przechodzimy przez stratę albo zmieniają się okoliczności życia. Nie warto zamieniać refleksji nad relacjami w kolejną listę zarzutów wobec siebie.

Można zacząć od jednej osoby i jednego prawdziwego zdania: „Ostatnio czuję się samotnie. Masz chwilę, żeby porozmawiać?”.

Nie zawsze potrzebujemy większej liczby ludzi wokół siebie. Czasem potrzebujemy poczuć, iż przy kimś nie musimy ukrywać tego, co dla nas ważne.

Źródła i inspiracje literackie

Artykuł stanowi autorską interpretację wybranych scen z „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Współczesne przykłady relacji są rozwinięciem tych motywów.

Idź do oryginalnego materiału