5. sezon "Hacks" to przegląd wszystkiego, co w serialu jest najlepsze – recenzja finałowych odcinków

serialowa.pl 1 godzina temu

5. sezon „Hacks” od HBO Max to prawdziwie królewskie pożegnanie. Od eksplozji żartów, przez występy gościnne, jakich jeszcze nie było, aż po urocze ukłony w stronę fanowskich teorii i mokrych snów – wszystko jest tu absolutnie znakomite.

„Wiecie, gdy spędzi się trochę czasu z dala od blasku fleszy, człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z rzeczy, które liczą się naprawdę. Blask fleszy!” – oznajmia Deborah Vance (Jean Smart), po tym jak trafia ponownie na scenę po „śmierci” w Singapurze i aferze z Bobem Lipką (Tony Goldwyn). Nasza diva, po lekturze licznych nekrologów i pożegnań, jakie zgotowały jej media, uświadamia sobie, iż to jest moment, kiedy musi zawalczyć o swoje dziedzictwo. I właśnie na tym skupia się 5. sezon „Hacks„, a po drodze jest i superśmiesznie, i trochę strasznie, i przede wszystkim bardzo, bardzo emocjonalnie.

Hacks sezon 5 – jak wypadają finałowe odcinki serialu?

Finałowa seria „Hacks” (widziałam siedem odcinków z dziesięciu) to od początku do końca przemyślane, godne pożegnanie jednej z najlepszych komedii HBO/HBO Max. Kolejne wypakowane atrakcjami odcinki ogląda się jak „the best of” – każde pół godziny, a często dostajemy parę minut więcej, to pudełka pełne niespodzianek.

Najwięcej będzie mówiło się o występach gościnnych, z których ogromną większość HBO Max chce utrzymywać w tajemnicy aż do emisji odcinków. Najlepszy z tych ujawnionych przed premierą należy do Christophera Brineya, Conrada z „Tego lata stałam się piękna”, który z jednej strony kpi z własnego wizerunku młodzieżowego idola, a z drugiej, daje nam okazję, byśmy spojrzeli na Deborah trochę inaczej niż do tej pory. Dopasowane do siebie nawzajem outfity też mają wiele uroku – już na zdjęciach z planu było widać, iż Briney i Smart świetnie się razem bawili, a wszystko, co zobaczycie, tylko to potwierdzi. O znakomitych gościach tego sezonu rozpisywać można by się długo, tyle iż właśnie nie możemy napisać nic poza tym, iż będą i iż jest na co czekać.

„Hacks” (Fot. HBO Max)

Odpalając kolejne rozdziały finałowej serii „Hacks”, nie mogłam się nadziwić, ile atrakcji zdołali w nich umieścić showrunnerzy, Paul W. Downs, Jen Statsky i Lucia Aniello, jednocześnie nie tracąc z oczu tego, co najważniejsze: zmierzania ku odpowiedniemu zakończeniu dla Deborah i Avy (Hannah Einbinder). Po siedmiu odcinkach mogę powiedzieć, iż w finale spodziewam się absolutnie wszystkiego, ale z pewnością nie czegoś oczywistego. Jakiegokolwiek planu nie mieliby twórcy – którzy od początku mówili o pięciu sezonach i dokładnie tyle dostali od HBO Max – myślę, iż zrobią coś, co nas zaskoczy, ale i okaże się mieć dużo sensu. Nie mam jednak pojęcia, co to będzie.

Hacks sezon 5 – Deborah, Ava i „to skomplikowane”

Jedno wydaje mi się pewne: niezależnie od tego, w jakim kierunku podąża fabuła i ile bombastycznych atrakcji czeka nas po drodze, koniec końców najważniejsza raz jeszcze okaże się relacja Deborah i Avy. Niedopasowane, choć przecież dopełniające się idealnie komiczki pozostają bijącym sercem „Hacks” i serial w żadnym momencie o tym nie zapomina. W 7. odcinku pt. „Montecito” serial z przymrużeniem oka zwraca się niemalże wprost do fandomu, który od dawna ma swoje marzenia i oczekiwania wobec tej dwójki. Jednocześnie dostajemy pełen samoświadomości wgląd w całą historię tej skomplikowanej, poplątanej, współzależnej, toksycznej jak diabli, ale i cudownej, pełnej wzajemnej miłości oraz rozwijającej je obie jako artystki i osoby relacji.

„Hacks” (Fot. HBO Max)

Akcja 5. sezonu „Hacks” startuje niemal od razu po poprzednim finale, zabierając obie bohaterki z powrotem do Las Vegas i skupiając się na walce o dziedzictwo Deborah jako legendy komedii, ale też i na tym, co potencjalnie może dalej robić Ava, która kończy 30 lat (i dostaje najlepszy urodzinowy prezent na świecie) i zaczyna zadawać sobie pytanie o własną przyszłość. Gdzieś pomiędzy wspólnymi celami zawodowymi obu pań, koleżeńskimi wygłupami i wszystkimi tymi momentami, kiedy wchodzą w role matki i córki, powraca pytanie o to, kim każda z nich będzie osobno, jeżeli rzeczywiście zdecydują się pójść tą drogą, a wiele zdaje się na to wskazywać. Znaczna część tej serii schodzi na poszukiwaniach własnego „ja”, i to w obu przypadkach.

Deborah przechodzi drogę od wściekłości na męski świat, który pewnych możliwości nigdy jej nie dał, a inne zabrał tuż sprzed nosa, do zaakceptowania tego, czego nie może zmienić, i tego, kim jest i co jest najważniejsze w jej wizerunku. Dla Avy jej nieoczywista mentorka stała się przez te lata dosłownie jedyną osobą, z której zdaniem się liczy i na której chce zrobić wrażenie – jak z takiej relacji wyrwać się, w pewnym sensie, na wolność? I jak jednocześnie zachować ją w swoim życiu, choć może w mniej intensywnej, za to nieco zdrowszej wersji? To niesamowite, jak skomplikowaną, trudną, mroczną, ale też ze wszech miar atrakcyjną – dla nich obu i dla nas – symbiozę udało się stworzyć w serialu będącym podobno „tylko” komedią. Jak to uhonorować w finale?

Hacks sezon 5 – znakomite pożegnanie z hitem HBO Max

Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na żadne wielkie pytania o to, dokąd zmierza „Hacks”, ale wiem, iż i bawiłam się, i emocjonowałam w trakcie tego sezonu znacznie bardziej niż przy poprzednich. A do tego wszystkiego hit HBO Max był i pozostaje bardzo aktualnym komentarzem do naszej rzeczywistości. W 5. sezonie znalazło się miejsce na zagłębienie się w temat sztucznej inteligencji przejmującej rolę artystów, na relacje w social mediach zastępujące prawdziwe i – jak zwykle – sporą dawkę feminizmu, ale z obowiązkowym twistem, który wywraca to, co „powinniśmy” myśleć, na drugą stronę.

„Hacks” (Fot. HBO Max)

Okrutna szczególnie dla kobiet branża rozrywkowa raz jeszcze okazuje się nie mieć litości dla nikogo, ale z drugiej strony nasi bohaterowie nie wyobrażają sobie życia poza show-biznesem. To kolejny symbiotyczny związek, przyjmujący w finałowych odcinkach najróżniejsze oblicza, a rękę na pulsie trzymają oczywiście Jimmy (Paul W. Downs) i Kayla (Megan Stalter), też zmuszeni do szukania odpowiedzi na pytanie, co dalej.

Nie sposób opisać – zwłaszcza przy ostrym zakazie spoilerowania – co was czeka w tym, obłędnie dobrym, sezonie „Hacks”. I jak wiele emocji pozostaje w widzu przed ostatnimi odcinkami. „Boże, one są tragiczne. Ale koniec końców ja im kibicuję” – mówi jedna z nowych postaci o Avie i Deborah, podsumowując tym samym cała gamę sprzecznych uczuć, które i my wszyscy mieliśmy przez te pięć lat. Czuję dokładnie to samo w czasach, kiedy mało który serial jest w stanie już sprawić, iż czuję cokolwiek. Czekam na finał z mieszanką ekscytacji i obaw, i bardzo, ale to bardzo wam zazdroszczę, iż macie przed sobą jeszcze cały sezon jednej z najlepszych komedii w historii telewizji. Myślę, iż i „Hacks”, i Deborah Vance może odejść tylko w jeden sposób – z hukiem.

Hacks sezon 5 – kolejne odcinki w piątki na HBO Max

Idź do oryginalnego materiału