4. sezon "Branży" dopiero się rozkręca. jeżeli kochacie te kultowe filmy, za chwilę poczujecie się jak w domu

serialowa.pl 2 godzin temu

Za nami trzy odcinki 4. sezonu „Branży” i adekwatnie dopiero teraz zaczyna się „prawdziwa” fabuła. Co wydarzy się dalej i jakimi filmami inspirowali się tym razem twórcy? Konrad Kay i Mickey Down uchylają rąbka tajemnicy.

„Branża„, aka najbardziej niedoceniany serial HBO, wróciła z 4. sezonem i tak naprawdę dopiero po 3. odcinku można powiedzieć, iż wiemy, co będzie osią fabuły. To właśnie w nim narodziły nam się dwa obozy, które potencjalnie mogą iść ze sobą na noże – z jednej strony mamy Tendera z Whitneyem (Max Minghella), który ściągnął do współpracy Henry’ego (Kit Harington) i nieodłączną Yasmin (Marisa Abela), z drugiej SternTao z Erikiem (Ken Leung) i Harper (Myha’la), którzy węszą wokół londyńskiej firmy. Co takiego wydarzy się dalej i jakie były tym razem inspiracje twórców?

Branża sezon 4 – thriller korporacyjny à la Michael Clayton

Intertekstualność popkulturowa to od samego początku immanentna cecha „Branży” i nie inaczej będzie tym razem. Podczas grudniowej rozmowy na Zoomie z Serialową i innymi mediami twórcy serialu HBO, Mickey Down i Konrad Kay, zapowiedzieli, co jeszcze nas czeka w tej serii – przede wszystkim thriller finansowy w stylu „Michaela Claytona”, w którym jedna ze stron wyraźnie opowie się po jasnej stronie mocy, a do tego m.in. podróż do Afryki śladami Tendera, której pewne elementy zainspirował jeden z filmów Michaela Manna. Fani Alana Pakuli też poczują się jak w domu.

— No cóż, [tych inspiracji] było mnóstwo, prawda? To znaczy, mówiliśmy o tym już wcześniej w mediach, ale [przede wszystkim] film Tony’ego Gilroya pt. „Michael Clayton” z 2007 roku, który jest naprawdę świetny. Zawsze, kiedy rozmawialiśmy o tym, jaki nasz serial mógłby być jako thriller finansowy, trzymaliśmy się tego, chociaż to nie jest thriller finansowy, tylko bardziej prawniczy. adekwatnie to raczej thriller korporacyjny. Ale to był dla nas taki monolit. A następnie były filmy Michaela Manna, jak „Informator”, który był kolejnym naprawdę ważnym odniesieniem w związku z całą historią Tony’ego Daya w Ghanie.

A jeżeli chodzi o samą stronę filmową, jak użycie zoomów, to jest wiele thrillerów spiskowych z lat 70., np. [Alana] Pakuli, które analizowaliśmy. Myślę, iż język wizualny serialu ewoluował wraz z narracją. Myślę, iż trochę bardziej zaczęliśmy dbać o formę i staliśmy się pod pewnymi względami odważniejsi w niektórych decyzjach, które podejmujemy, zwłaszcza w odcinkach moich i Mickeya. (…) Byliśmy odważni w tym sensie, iż już w pokoju scenarzystów chcieliśmy opowiedzieć najbardziej ambitną wersję i nie myśleliśmy o dodawaniu żadnych barierek do historii. Po prostu poszliśmy na całość – opowiadał nam Konrad Kay.

„Branża” (Fot. HBO)

Jak wyjaśniali dalej twórcy „Branży”, cała sztuka polegała tym razem na wykorzystaniu struktury thrillera do opowiedzenia dalszej historii postaci, które dobrze znamy (i kilku nowych). Jedno z drugim musiało zostać idealnie zgrane już na etapie scenariusza.

— Serial sprawdza się bardzo dobrze, gdy ma szybkie tempo. Silnik thrillera pozwala mieć tę dynamikę bez poświęcania całej tej złożoności, o której lubimy pisać. Serial może być wciąż bardzo gęsty i złożony, ale ten silnik działa przez cały czas. (…) W pokoju scenarzystów staramy się wymyślić wiele wątków i mechanizmów opowiadania historii. Jest tak wiele różnych rzeczy naraz i ruchomych części. Ciągle musimy sobie powtarzać, iż to studium postaci, a jednocześnie thriller korporacyjny.

Musi to sprawiać wrażenie, jakby było całkowicie zakotwiczone w relacjach, w szczególności Harper i Yasmin. Rdzeniem serialu jest walka między tymi dwiema postaciami, coś w rodzaju patologicznej przyjaźni, patologicznej wrogo-przyjacielskiej relacji, jakkolwiek chcecie to nazwać, ale zawsze są one dwie po dwóch stronach I od tego właśnie zaczęliśmy. Chcieliśmy opowiedzieć thriller, ale chcieliśmy, żeby to było przez pryzmat relacji między tymi postaciami – mówił Mickey Down.

„Branża” (Fot. HBO)

Kontynuując swoją wypowiedź, Down stwierdził, iż 4. sezon „Branży” to jednocześnie jest i nie jest thriller korporacyjny, bo kluczowym elementem wciąż pozostaje cały ten znajomy ludzki bałagan z Harper, Yasmin i całą resztą.

— Można mieć całe to napięcie i można mieć takie odcinki jak odcinek 6, które naprawdę sprawiają wrażenie zupełnie innej prędkości dla serialu pod względem tego, ile jest fabuły, jak bardzo są ekscytujące, jak bardzo są gatunkowe czy też zależne od gatunku. Ale też trzeba mieć coś w rodzaju, nie wiem, czy to dobre słowo, ale banalności tego, jak to jest być człowiekiem. Trzeba pokazać cały ten bałagan bycia człowiekiem. Trzeba pokazać cały ten seks. Trzeba pokazać wszystkie te drobne niepewności.

I dlatego myślę, iż ten sezon działa, bo tak, w pewnym sensie to jest thriller o szpiegostwie korporacyjnym – i nie jest. To wciąż „Branża”. To wszystkie te sprawy, którymi uwielbiamy się zajmować. To cała ta charakterystyka postaci, w której mamy nadzieję, iż jesteśmy już dobrzy. A do tego dochodzi pytanie: jaki jest mechanizm fabularny, którego wcześniej nie robiliśmy?

„Branża” (Fot. HBO)

Jak zapewnili nas na koniec twórcy „Branży”, w ciągu ośmiu odcinków tego sezonu postacie przejdą „sejsmiczne zmiany”, a jednocześnie po drodze nie zabraknie fajerwerków.

Kay: Zdecydowanie. I było dla nas naprawdę ważne, zgodnie z tradycją telewizji, żebyście mogli siedzieć i patrzeć na te wszystkie pie*rzone fajerwerki fabularne, a potem cofnąć się i spojrzeć na wątki postaci takich jak Henry, Eric, Harper, Yasmin na przestrzeni ośmiu godzin. Myślę, iż to całkiem spektakularne wątki, jeżeli chodzi o to, gdzie się zaczynają i gdzie się kończą. Więc to właśnie było sednem opowiadania historii: upewnić się, iż jeżeli utrzymamy tę linię rozwoju postaci przez osiem godzin, a potem oni przejdą sejsmiczne zmian, które będą mogły wydawać się kluczowymi momentami w życiu tych ludzi. I dopiero wtedy można robić te wszystkie te „popowe” rzeczy i na to zapracować.

Down: Poza tym, serial przez cały czas jest… To znaczy, mówiłem o tym, iż to swego rodzaju walka między Harper i Yasmin, ale ostatecznie żadna z nich nie wygrywa i obie wygrywają. To znaczy w tym serialu nie ma oczywistych wygranych. Nie ma tu mowy o kompromisie i choćby jeżeli odniesiesz epickie zwycięstwo lub coś cię zdestabilizuje, to przestaje to być dla mnie „proceduralne”. Nie czuję, jakby to był Poirot czy jakiś dramat policyjny, gdzie na końcu złapano złoczyńców. To jest bolesne i prawdziwe, i czuję, iż nie ma tu oczywistych zwycięzców.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do „Branży” – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka? A na koniec sprawdźcie, co twórcy „Branży” mieli do powiedzenia osobom oglądającym seriale z telefonem w ręku.

Branża sezon 4 – odcinki w poniedziałki na HBO i HBO Max

Idź do oryginalnego materiału