3200 wydarzeń w 50 stanach. Sprzeciwiają się polityce Trumpa

polsatnews.pl 1 godzina temu

Tysiące Amerykanów wyszło na ulice w ramach trzeciej edycji wieców "No Kings" we wszystkich 50 stanach USA. Demonstracje - według organizatorów - mogą być największymi w historii USA. Wśród protestujących w Nowym Jorku pojawił się słynny aktor - Robert De Niro.

PAP/EPA/OLGA FEDOROVA
Protesty przeciw polityce Donalda Trumpa w USA, masowe demonstracje w 50 stanach

Amerykanie masowo wyszli na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa. Trzecia edycja wieców pod hasłem "No Kings" odbywa się we wszystkich 50 stanach USA i według organizatorów może stać się największym protestem w historii kraju.

ZOBACZ: Potężna demonstracja w Londynie. Protestują przeciwko skrajnej prawicy

Najgorętsza atmosfera panuje przed Kapitolem stanu Minnesota. Zgromadzić ma się tam ponad 100 tys. osób. "Rejon ten stał się symbolem oporu po zaostrzeniu kursu wobec nielegalnej imigracji i wkroczeniu agentów federalnych do miast zarządzanych przez demokratów" - ocenił Reuters.

Demonstracje w USA. Protestują przeciwko polityce Trumpa

Choć główne demonstracje realizowane są w Nowym Jorku, Los Angeles i Waszyngtonie, tegoroczna edycja wyróżnia się zasięgiem poza metropoliami. Ponad 60 proc. wszystkich wydarzeń odbywa się w mniejszych miejscowościach. To wzrost o blisko 40 proc. w porównaniu do pierwszej mobilizacji ruchu z czerwca zeszłego roku.

- Kluczową historią sobotniej mobilizacji nie jest tylko liczba protestujących, ale także miejsce, gdzie to robią - podkreśliła cytowana przez Reutersa Leah Greenberg, współzałożycielka grupy Indivisible, która stoi za ruchem "No Kings".

ZOBACZ: Tysiące osób na ulicach amerykańskich miast. realizowane są masowe protesty


W Waszyngtonie na National Mall tłumy skandują hasła prodemokratyczne. Niecodzienne sceny odnotowano w Chevy Chase w stanie Maryland, gdzie grupa starszych osób na wózkach inwalidzkich pikietowała przed domem opieki z transparentami "Opieraj się tyranii" czy "Trąbnij, jeżeli chcesz demokracji".

Z kolei na Manhattanie tysiące ludzi słuchało aktora Roberta De Niro. Jeden z organizatorów protestu stwierdził, iż choć inni prezydenci testowali granice władzy, żaden nie stanowił takiego "egzystencjalnego zagrożenia dla wolności i bezpieczeństwa" jak obecny przywódca USA.

Donald Trump z najniższym poparciem. Republikanie uderzają w lewicę

Wielka mobilizacja w USA zbiega się w czasie z fatalnymi dla prezydenta sondażami. Według badania Ipsos dla Reutersa poparcie dla Donalda Trumpa spadło do poziomu 36 proc., co jest najniższym wynikiem od momentu jego powrotu do Białego Domu.

Na protesty zareagowała strona rządowa. Mike Marinella, rzecznik Krajowego Komitetu Kongresowego Republikanów, nazwał wydarzenia "wiecami nienawiści do Ameryki". W oficjalnym oświadczeniu stwierdził, iż są one miejscem, gdzie "brutalne i szalone fantazje skrajnej lewicy dostają mikrofon", a politycy demokratów odbierają tam instrukcje do dalszych działań.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "W Białym Domu jest brak pomysłu". Schetyna o wojnie w Iranie
Idź do oryginalnego materiału