Był jedną z tych telewizyjnych adaptacji komiksów, które pojawiły się trochę za wcześnie. NBC dostało bohatera z kultowej serii DC, rytuały, egzorcyzmy, anioły i demony, ale próbowało podać tę mitologię widzom głównego nurtu. Efekt był nierówny, ale serial miał coś, czego nie dało się łatwo zastąpić: Matta Ryana, który gwałtownie stał się dla wielu widzów najbardziej naturalnym ekranowym wcieleniem Johna Constantine’a, zaraz po Keanu Reevesie… Constantine.
Constantine zadebiutował w USA 24 października 2014 roku na NBC. Serial stworzyli Daniel Cerone (Dexter, Czarna lista, Mentalista) i David S. Goyer (Trylogia Mroczny Rycerz, FlashForward: Przebłysk jutra). W roli głównej wystąpił Matt Ryan, a partnerowali mu m.in. Angélica Celaya jako Zed Martin, Charles Halford jako Chas Chandler i Harold Perrineau jako anioł Manny. Powstał jeden sezon liczący 13 odcinków. Ostatni wyemitowano 13 lutego 2015 roku. Produkcja była oparta na serii komiksowej Hellblazer, ale otrzymała tytuł Constantine, jak film Keanu Reevesem i nazwisko głównego bohatera.

O czym był Constantine?
John Constantine jest egzorcystą, demonologiem i specjalistą od okultyzmu. To cyniczny, inteligentny i moralnie niejednoznaczny bohater, który zna zarówno świat ludzi, jak i zamieszkujące go istoty nadprzyrodzone. Po traumatycznym egzorcyzmie próbuje porzucić działalność, ale zostaje zmuszony do powrotu. Wraz z Zed i Chasem podróżuje po Stanach Zjednoczonych, rozwiązując sprawy związane z demonami, opętaniami, duchami i innymi zjawiskami.
W tle rozwija się większa historia dotycząca wojny między siłami nieba i piekła. istotną postacią jest Manny, anioł o niejasnych intencjach, który nie zawsze mówi Constantine’owi całą prawdę. Serial łączył więc formułę sprawy tygodnia z większą mitologią. Był jednocześnie horrorem, komiksową opowieścią o superbohaterze i historią o religii, winie i odkupieniu.

Co ma wspólnego z Constantine’em Keanu Reevesa?
Serial nie był kontynuacją filmu Constantine z 2005 roku z Keanu Reevesem i nie należał do tego samego uniwersum. Obie produkcje opowiadają jednak o tym samym bohaterze i korzystają z elementów Hellblazera. Różnice są znaczące: Reeves grał Constantine’a jako Amerykanina, podczas gdy Matt Ryan zachował jego komiksowe brytyjskie pochodzenie, akcent i znacznie bardziej cyniczny charakter. Serial był też bliższy estetyce komiksu – zarówno pod względem horroru, jak i konstrukcji świata.
Po zakończeniu serialu Ryan wystąpił jako Constantine w Arrow, a następnie w Legends of Tomorrow, dzięki czemu jego wersja bohatera stała się częścią telewizyjnego uniwersum DC. Film Reevesa pozostał natomiast odrębną interpretacją postaci. Sam Reeves przez lata wyrażał zainteresowanie powrotem do roli i ostatecznie otrzymał zielone światło na realizację Constantine 2, ale projekt nie ma bezpośredniego związku z serialem.

Trochę Anioł ciemności, trochę Lucyfer
Z serialem Jossa Whedona łączy go niemal cały podstawowy mechanizm: samotny, cyniczny bohater walczący z siłami nadnaturalnymi, grupa współpracowników, demony, anioły, okultystyczne śledztwa i stopniowo rozwijana mitologia. Zarówno Angel, jak i Constantine znają mroczny świat od środka i wykorzystują tę wiedzę, aby chronić innych.
Z Lucyferem łączy go przede wszystkim zainteresowanie piekłem, aniołami, diabłem i religijną mitologią. Różnica jest jednak zasadnicza. Lucyfer z czasem mocno przesuwa się w stronę proceduralnego kryminału, podczas gdy Constantine pozostaje horrorem okultystycznym. Constantine najbardziej przypomina Angela zanurzonego w świecie Hellblazera, z pewnymi elementami późniejszego Lucifera.

Urban fantasy pełną gębą
Urban fantasy umieszcza elementy fantastyczne – magię, demony, anioły czy duchy – we współczesnym, rozpoznawalnym świecie. Dokładnie tak działa Constantine. Demony istnieją obok zwykłych ludzi, a ich działalność ukrywa się za pozornie normalnymi wydarzeniami. Constantine odwiedza szpitale, domy, bary i ulice amerykańskich miast, ale wszędzie może odkryć drugą, niewidzialną warstwę rzeczywistości. Magia nie jest tu efektownym widowiskiem. Częściej wiąże się z rytuałem, religijnymi symbolami, opętaniem i konsekwencjami, których nie można łatwo cofnąć. To urban fantasy w zdecydowanie horrorowym wydaniu.
Dlaczego Constantine został skasowany?
NBC zamówiło początkowo 13 odcinków, ale już w listopadzie 2014 roku wstrzymało produkcję – serial miał problemy z oglądalnością. Piątkowy wieczór nie był dla niego dobrym miejscem, a produkcja należała do kosztowniejszych projektów stacji. Serial osiągał średnio około 3,5 mln widzów, co było niewystarczające przy jego kosztach. W maju 2015 roku NBC ostatecznie odmówiło zamówienia drugiego sezonu. Warner Bros. próbowało znaleźć produkcji nowy dom, ale bez powodzenia.

Szkoda, bo twórcy mieli jednak konkretne plany. David S. Goyer mówił o komiksowych historiach, których bardzo chcieli użyć w kolejnych sezonach, ale które były zbyt ryzykowne na początek. Planowano też rozwijać mitologię oraz relację Constantine’a z Mannym.
Jedną z największych różnic między serialem a komiksem była seksualność Constantine’a. W Hellblazerze bohater jest jednoznacznie biseksualny, natomiast NBC nie chciało pokazywać tego aspektu wprost. Telewizja ograniczała również sposób przedstawiania jego nałogu nikotynowego (co było jednym z kluczowych elementów filmu z Reevesem z kolei). Początkowo główną kobiecą postacią miała być Liv Aberdine, grana przez Lucy Griffiths. Twórcy zmienili jednak koncepcję i wprowadzili Zed, znacznie bliższą komiksowemu materiałowi. Część scen pilota nakręcono ponownie.

Constantine nie był idealną adaptacją Hellblazera, ale dobrze rozumiał jego podstawę: świat, w którym horror, religia, magia i cynizm głównego bohatera spotykają się na zwyczajnych ulicach współczesnego świata. Szkoda, iż nie dostał więcej czasu w opowiedzenie swojej historii.
















