
Niewielki, pusty budynek przy 177 Sheppard Ave. West w Toronto jest gotowy do zamieszkania, ale jego właściciel musi najpierw zapłacić miastu ponad 125 tys. dolarów za zmianę przeznaczenia z komercyjnego na mieszkalne.
Właścicielem nieruchomości jest prawnik Brian Goldfinger, który od kilku lat posiada dom. W przeszłości działały tam m.in. salon fryzjerski i inne firmy. Goldfinger chciał przekształcić budynek w dom dwurodzinny – z dwoma lokalami po około 65 m² – odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie na mieszkania w mieście.
Choć rada miasta zatwierdziła zmianę przeznaczenia, urzędnicy poinformowali go o konieczności uiszczenia opłat. Około 50 tys. dolarów dotyczy prac budowlanych, jednak ponad połowa kwoty to tzw. opłaty za tereny zielone. Dodatkowe środki mają trafić m.in. na edukację i zabezpieczenie infrastruktury drogowej.
Goldfinger krytykuje decyzję, twierdząc, iż miasto „szuka dodatkowych pieniędzy” bez podnoszenia podatków dla wszystkich mieszkańców. Jego zdaniem opłaty są nieproporcjonalne do skali inwestycji.
Richard Lyall z Residential Construction Council of Ontario wskazuje, iż opłaty deweloperskie w Toronto znacząco wzrosły i mogą zniechęcać do małych projektów mieszkaniowych. Z kolei radny Stephen Holyday broni systemu, argumentując, iż opłaty pozwalają finansować infrastrukturę – od transportu po biblioteki – bez obciążania ogółu podatników.
Miasto w oświadczeniu podkreśla, iż opłaty wynikają z przepisów prowincjonalnych i miejskich, a zmiana funkcji budynku z niemieszkalnej na mieszkalną jest traktowana jako nowy rozwój, który wymaga także wkładu w tereny zielone.
Goldfinger nie wyklucza dalszych działań i liczy, iż miasto ponownie przeanalizuje swoją decyzję.
