„Overwatch” obchodzi swoje 10 urodziny! / Źródło: fot. XboxBR / commons wikimediaDokładnie dziesięć lat temu swoją premierę miała gra „Overwatch”. Jej ogłoszenie przyniosło ogromną ekscytację ze strony graczy. Zredefiniowała ona standard hero shooterów i stała się na przestrzeni lat swego rodzaju kulturowym fenomenem w środowisku. Barwne postacie, krótkometrażowe animacje kinowej jakości i niezwykle przyjemna rozgrywka – to elementy, które od samego początku definiowały tę produkcję. Pomimo wzlotów i upadków, do dzisiaj gromadzi pokaźną bazę graczy. Warto przybliżyć, jak przez ostatnią dekadę kształtował się jej dzisiejszy obraz.
„Overwatch” został stworzony przez studio Blizzard Entertainment, a dokładniej przez zespół Jeffa Kaplana, nazywanego ojcem gry. Co ciekawe, produkcja powstała adekwatnie przez przypadek. Przez długi czas Kaplan pracował nad zupełnie innym projektem – ambitnym MMO „Titan”. Gdy jednak w 2014 roku projekt został anulowany, jego twórcy postanowili wykorzystać część pomysłów i stworzyć coś nowego. W ten sposób narodził się hero shooter, który w 2016 roku przyciągał uwagę graczy na całym świecie. Odbiorców urzekła nie tylko dynamiczna i angażująca rozgrywka, ale także bohaterowie – różnorodni, wyraziści i pełni charakteru. Każda postać wyróżniała się wyglądem, umiejętnościami oraz osobowością, dzięki czemu gracze mogli łatwo znaleźć swojego ulubieńca. Dla przykładu, w grze możliwe jest wcielenie się zarówno w goryla-naukowca Winstona, jak i zwinną, teleportującą się agentkę Tracer. Elementem jeszcze bardziej je urozmaicających były krótkometrażowe animacje Blizzarda, tworzące interesujące i intrygujące tło fabularne. Wyglądały one naprawdę efektownie i znacząco wyprzedzały standard animacji ze świata gier. Nie bez powodu porównywane były choćby do kinowych animacji Pixara.
Sukces i rozgłos dało „Overwatch” przełomowe w branży osiągnięcie. Otóż w 2016 roku produkcja wygrała tytuł „Game Of The Year” na prestiżowej gali The Game Awards. Przełom polegał na tym, iż była to pierwsza gra w pełni skupiona na rozgrywce wieloosobowej wybrana do tej nagrody.
Lata 2016-2018 można spokojnie nazwać „złotą erą” „Overwatch”. To właśnie wtedy ta gra zdominowała internet, a fani oszaleli na jej punkcie. Wokół niej zaczęły masowo powstawać memy, a na konwentach trudno było nie natknąć się na cosplayerów postaci takich jak Mercy czy D.Va. Popularność uniwersum dodatkowo podsyciła wydana w 2017 roku piosenka „No Mercy” zespołu The Living Tombstone, inspirowana postacią Mercy, która gwałtownie stała się internetowym hitem.
Co więcej, pod względem zawartości produkcja była w perfekcyjnym stanie. Twórcy regularnie dodawali nowe mapy oraz stworzyli w tym okresie aż osiem nowych postaci. Blizzard działał na najwyższych obrotach, aby zatrzymać przy sobie jak najwięcej entuzjastów. Idealnie sprawdzał się także koncept wydarzeń sezonowych – wybranych okresach udostępniano graczom specjalne tryby gry, a także limitowane przedmioty kosmetyczne.
Przykładowo, w grudniu gracze przenosili się do „Zimowej Krainy Czarów”, by stoczyć bitwy na śnieżki, natomiast w kwietniu mogli brać udział w wydarzeniu „Archiwa”, pozwalającym rozgrywać misje fabularne osadzone w przeszłości uniwersum. Tego typu sezonowych wydarzeń pojawiało się w ciągu roku aż sześć, co wprowadzało dużą różnorodność i sprawiało, iż gra przez długi czas nie wydawała się monotonna. W 2018 roku „Overwatch” podbił również scenę e-sportową za sprawą „Overwatch League”. W inauguracyjnym sezonie rywalizowało 12 drużyn, a całe przedsięwzięcie okazało się ogromnym sukcesem. Finały pierwszego sezonu obejrzało aż 10,8 miliona widzów, co jak na nowy projekt było imponującym wynikiem. Sam fakt, iż rozgrywki transmitowano w amerykańskiej stacji ESPN, uznawano za coś przełomowego i wcześniej niespotykanego w świecie e-sportu.
Niestety, późniejszy okres nie wyglądał już tak kolorowo. Gra została zdominowana przez specyficzny model rozgrywki zwany GOATS. Polegał on na formacji trzech tanków i trzech bohaterów wsparcia, całkowicie wykluczając z rozgrywki rolę natarcia. Sprawiło to, iż rywalizacja stawała się monotonna i pozbawiona różnorodności, która wyróżniała grę wcześniej. Widowiskowość pojedynków profesjonalnych pozostawiała dużo do życzenia. Aby zwyciężać, gracze zmuszeni byli pozbyć się całej dynamiki rozgrywki.
Całkowita stagnacja rozpoczęła się od 2019 roku. Wszystko spowodowała decyzja twórców o wstrzymaniu rozwoju „Overwatch” na rzecz zapowiedzianego przez nich sequelu. Początkowo fani byli bardzo entuzjastycznie nastawieni co do pomysłu. Obiecywano zupełnie nowy, dostępny na stałe tryb PvE z drzewkiem umiejętności dla uwielbianych bohaterów i rozwinięciem części fabularnej. Ekscytacja gwałtownie przeminęła, gdy faktycznie do gry nie dodawano żadnych nowych postaci i map. Społeczność poczuła się porzucona i czuła żal do twórców. Cały czas pozostawała jednak mała iskra nadziei, iż „Overwatch 2” będzie czymś innowacyjnym i zadośćuczyni za trwającą wtedyposuchę.
Przed premierą drugiej części, w 2021 roku zespół opuścił Jeff Kaplan, a jego rolę przejął Aaron Keller. Już ta sytuacja wzbudziła niepokój wśród graczy. W końcu w 2022 Blizzard wydał zapowiadany sequel. Zastąpił on kompletnie pierwszą grę, jednocześnie przechodząc na model free-to-play. Kluczową modyfikacją okazała się zmiana modelu rozgrywki z 6vs6 na 5vs5, uniemożliwiając grę monotonnym systemem. Choć powrót do regularnych aktualizacji, nowe mapy i postacie początkowo przyciągnęły miliony graczy, to entuzjazm gwałtownie opadł, ustępując miejsca fali krytyki.
Największy cios nadszedł w 2023 roku, kiedy Blizzard oficjalnie ogłosił, iż najbardziej wyczekiwany element gry – rozbudowany, rewolucyjny tryb PvE z drzewkami umiejętności – został całkowicie skasowany. Dla społeczności było to wyjątkowo nietrafne zachowanie ze strony Blizzarda. Gracze zdali sobie sprawę, iż lata „zawieszenia” pierwszej części i zmuszenie ich do przejścia na sequel opierały się na obietnicy, która nigdy nie zostanie spełniona. Oliwy do ognia dodała agresywna monetyzacja. Uwielbiany system darmowych lootboxów, w którym wszystko dało się zdobyć za samą grę, zastąpiono drogim sklepem premium i płatnym karnetem znanym z innych produkcji free-to-play. Kompletny upadek wizerunku gry nastąpił wraz z jej premierą na platformie Steam w sierpniu 2023 roku. W zaledwie kilka dni oburzeni fani zrobili z „Overwatch 2” najgorzej oceniany tytuł w historii platformy. W międzyczasie, pod koniec 2023 roku, po cichu zrezygnowano także z „Overwatch League”, co ostatecznie zakończyło świetną epokę.
Światełko nadziei pojawiło się dopiero wtedy, gdy e-sportowa scena wróciła pod nazwą OWCS w 2024. Na szczęście od tamtego czasu sprawy mają się znacznie lepiej. Blizzard, dotknięty przez krytykę i własne sumienie, zaczął słuchać potrzeb graczy. Z tego powodu w 2025 roku do gry zawitała cała masa nowości, ale też powróciły elementy już znanych, ale usunięte wraz ze zmianą na dwójkę. Po pierwsze otrzymaliśmy namiastkę drzewka umiejętności z niedoszłego trybu fabularnego – w czasie rozgrywki możemy wybierać tak zwane perki, w mniejszym lub większym stopniu modyfikujące działanie poszczególnych aspektów postaci. Ku uciesze fanów ponownie pojawiły się także lootboxy, co wiązało się z dużo łatwiejszym zdobywaniem przedmiotów kosmetycznych. Następną znaczącą innowacją było zaprezentowanie trybu nazwanego „Stadion”. Jest on swego rodzaju połączeniem gatunku MOBA z hero shooterem. Taki powiew świeżości przyciągnął do siebie ponownie masę fanów.
Obecnie jest tylko lepiej. Można powiedzieć, iż gra przechodzi swoje odrodzenie. W lutym tego roku twórcy podjęli decyzję o porzuceniu dwójki przy tytule, ponownie nazywając produkcję „Overwatch”. Tym sposobem starają się naprawić swoje błędy i powrócić do korzeni świetnego hero shootera. Powróciły stare elementy rozgrywki, takie jak sub-role, teraz dodatkowo wzmocnione pasywnymi umiejętnościami. Zapowiedziano aż 10 nowych postaci, z których już sześć zostało dodanych do gry. Jedna z nich urzekła graczy na potęgę, ponieważ jest nią kot z jetpackiem – postać była już znana fanom z grafik odrzuconych projektów z początkowych konceptów kreatywnych. Robiąc coś tak łatwego, Aaron Keller wraz ze swoim zespołem dokonał czegoś wyjątkowego. Uratowali upadający hit sprzed 10 lat przez powrót do tego, co kochała społeczność – niesamowicie grywalnego, przyjaznego dla graczy, różnorodnego, angażującego oraz przede wszystkim rozwijanego tytułu wieloosobowego. jeżeli Blizzard wciąż będzie podejmował takie dobre decyzje, możliwe, iż „Overwatch” pozostanie na scenie gamingu kolejną dekadę.
Bartosz DWORCZAK
















