To nie będzie zwykły seans z cyklu „odświeżamy klasykę”. To raczej pełnoprawna wyprawa do Śródziemia, z której nie wychodzi się po dwóch godzinach, tylko dopiero po całej nocy. Multikino zaprasza na NMF: Noc Władcy Pierścieni, czyli maraton trzech filmów Petera Jacksona w wersjach rozszerzonych.
Wydarzenie zaplanowano na 21 sierpnia 2026 roku. W repertuarze znajdą się wszystkie trzy części trylogii: „Drużyna Pierścienia”, „Dwie Wieże” oraz „Powrót Króla”.
Władca Pierścieni w wersjach rozszerzonych wraca na wielki ekran
Dla wielu fanów fantasy to jedna z tych kinowych okazji, obok których trudno przejść obojętnie. Oczywiście, „Władcę Pierścieni” można mieć na półce, można odpalić go na streamingu, można wracać do ulubionych scen w domu. Ale to jednak nie jest ten sam ciężar.
Bitwa o Helmowy Jar. Marsz armii na Minas Tirith. Pierwsze wejście do Morii. Ostatnia droga Froda i Sama. Muzyka Howarda Shore’a rozlewająca się po sali kinowej. To są sceny, które po prostu proszą się o duży ekran i porządny dźwięk.
A wersje rozszerzone robią tu ogromną różnicę. Nie tylko dlatego, iż realizowane są dłużej. One pozwalają wejść w ten świat spokojniej, głębiej i bardziej „po fanowsku”. Jest więcej postaci, więcej oddechu, więcej scen, które dla wielu widzów są dziś adekwatnie obowiązkową częścią tej historii.
Co dokładnie pokaże Multikino?
W ramach maratonu widzowie zobaczą trzy filmy w reżyserii Petera Jacksona:
„Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” z 2001 roku – wersja rozszerzona, około 228 minut.
„Władca Pierścieni: Dwie Wieże” z 2002 roku – wersja rozszerzona, około 235 minut.
„Władca Pierścieni: Powrót Króla” z 2003 roku – wersja rozszerzona, około 263 minuty.
Całość ma potrwać około 12 godzin, więc mówimy o seansie tylko dla naprawdę zdecydowanych fanów. To raczej nie jest wypad do kina „po pracy na luzie”. To całonocna wyprawa. Trochę filmowa pielgrzymka, trochę test wytrzymałości, a trochę piękny pretekst, żeby znowu poczuć ten klimat z czasów, gdy fantasy na wielkim ekranie miało naprawdę monumentalny rozmach.
25 lat od premiery „Drużyny Pierścienia”. Trudno uwierzyć, prawda?
Najbardziej uderza chyba to, iż mówimy już o 25-leciu premiery „Drużyny Pierścienia”. Dla jednych to film dzieciństwa, dla innych młodości, a dla kolejnego pokolenia już klasyk, do którego wraca się jak do absolutnego punktu odniesienia dla kina fantasy.
I co ciekawe, ta trylogia przez cały czas praktycznie się nie zestarzała. Jasne, można znaleźć pojedyncze ujęcia, w których efekty zdradzają swój wiek, ale całość wciąż ma potężną siłę. To zasługa skali, scenografii, muzyki, kostiumów, zdjęć, obsady i tego, iż Jackson zbudował świat, który naprawdę wyglądał, jakby istniał poza kadrem.
Dzisiejsze kino fantasy często próbuje być większe, głośniejsze i droższe. Ale kilka produkcji ma ten sam ciężar przygody, tę samą dramaturgię i ten sam rodzaj emocji.
Taki maraton w kinie to zupełnie inne doświadczenie
Największy sens takiego wydarzenia polega właśnie na wspólnym oglądaniu. W domu łatwo zrobić przerwę, zerknąć w telefon, zatrzymać film, pójść po coś do kuchni. W kinie jest inaczej. Siedzisz w ciemności, wokół są ludzie, którzy przyszli dokładnie po to samo, i nagle choćby znane na pamięć sceny potrafią zadziałać mocniej.
To jest szczególnie ważne przy „Władcy Pierścieni”, bo ta trylogia została nakręcona z myślą o kinowej skali. Szerokie plany, bitwy, muzyka, cisza przed starciem, monumentalne pejzaże i ten specyficzny ciężar każdej kolejnej decyzji bohaterów. Na telewizorze też działa, ale sala kinowa dodaje temu wszystkiemu adekwatny rozmiar.
No i nie oszukujmy się: jest też coś wyjątkowego w tym, iż przez kilkanaście godzin można kompletnie odciąć się od codzienności. Bez scrollowania, bez rozpraszaczy, bez „obejrzę dalej jutro”. Po prostu Śródziemie od początku do końca.
Dla kogo jest ten maraton?
Przede wszystkim dla fanów, którzy znają tę trylogię prawie na pamięć, ale i tak chcą jeszcze raz zobaczyć ją tak, jak powinna być oglądana. Na wielkim ekranie, w pełnej wersji i z kinowym dźwiękiem.
To też dobra okazja dla tych, którzy nigdy nie widzieli wersji rozszerzonych w kinie. A takich osób wcale nie musi być mało. Przez lata „Władca Pierścieni” żył głównie na płytach, w telewizji i streamingu. Tymczasem rozszerzone edycje na sali kinowej to zupełnie inna bestia.
Czy to wydarzenie dla wszystkich? Raczej nie. 12 godzin w kinie to spore wyzwanie. Ale właśnie dlatego dla fanów może być tak kuszące. To nie jest „kolejny seans”. To wydarzenie.
Pytanie do Was
Dalibyście radę wysiedzieć całą noc na maratonie „Władcy Pierścieni” w wersjach rozszerzonych? I najważniejsze: która część trylogii jest Waszym numerem jeden: „Drużyna Pierścienia”, „Dwie Wieże” czy „Powrót Króla”?
















