Spielberg w "Dniu objawienia" nie szuka potworów w kosmosie — wie, iż są na Ziemi [RECENZJA]
Zdjęcie: Colin Firth w filmie Dzień objawienia
Pierwsze reakcje na "Dzień objawienia" mówiły o najlepszym filmie Stevena Spielberga od dwóch dekad. Inne przekonywały, iż twórca "Bliskich spotkań trzeciego stopnia" nakręcił swoje najdziwniejsze dzieło, w którym "Z archiwum X" spotyka Biblię. Możemy szukać marketingowych haseł, ale prawda leży trochę gdzie indziej: widowisko pokazuje reżysera w tym, w czym od ponad pół wieku pozostaje najlepszy — po prostu w byciu Spielbergiem. Ze wszystkimi tego zaletami, ale też kilkoma ograniczeniami.







