Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie – Historia Leny, która marzyła o idealnej polskiej…

twojacena.pl 9 godzin temu

Ciociu Kasio, pomożesz mi z matmą? cicho poprosił Michałek, patrząc z nadzieją na narzeczoną taty. Jutro mam sprawdzian, a tata będzie w pracy do wieczora.

Maluchu, nie mam teraz czasu odpowiedziała bez odrywania wzroku od laptopa Katarzyna. Za dwa tygodnie mamy ślub, a tu jeszcze tyle rzeczy do załatwienia. Chciałbyś przecież, żeby nasz ślub z twoim tatą był idealny, prawda?

No pewnie odpowiedział smutno chłopiec i przygarbiony poszedł do swojego pokoju. Nie przepadał za Kasią, ale tata był szczęśliwy. Dla niego musiał to wytrzymać.

Mama Michałka bardzo poważnie zachorowała i nie mogła już dalej wychowywać syna.

Ośmiolatek nie powinien patrzeć na cierpienie najbliższej osoby!
Z tymi słowami Piotr, ojciec Michałka, zabrał chłopca do siebie. Jego narzeczona nie była zadowolona z tej sytuacji, ale się nie odezwała. Kłócić się tuż przed ślubem uznała za kiepski pomysł.

Kasia starała się udawać troskliwą i wyrozumiałą kobietę, przynajmniej przy Piotrze. Jednak kiedy tylko wychodził do pracy, całkowicie ignorowała Michała. Obce dziecko nie było jej do niczego potrzebne.

Na kilka dni przed ślubem Piotrowi popsuł się komputer i musiał skorzystać z laptopa Kasi. Planował tylko sprawdzić maila, żeby wysłać istotną wiadomość. Ale coś go tknęło i zerknął w historię przeglądarki.

Z każdą chwilą twarz Piotra stawała się coraz ciemniejsza. Z hukiem zamknął laptop oraz poszedł do salonu, gdzie jego prawie żona oglądała serial.

Co to za jakieś bzdury o domu dziecka dla mojego syna? niemal drżącym głosem spytał Piotr.

O czym ty w ogóle mówisz? Kasia zmarszczyła brwi. Mówiłeś, iż tylko maila wyślesz, a widzę, iż wszystko przeglądasz. Nie wstyd ci?

Czekam na odpowiedź zignorował te zarzuty Piotr. Kto ci dał prawo decydować o cudzym dziecku?

No właśnie, cudzym! krzyknęła Kasia, rzucając pilotem. Będziemy mieć własne dzieci, wspólne. A Michał będzie tylko przeszkadzać. Uczy się kiepsko, pały i dwóje, jaki z niego wzór?

On przeżywa ogromny stres! Mama jest umierająca! Zabrano go z domu i szkoły! Jest mu bardzo ciężko, a ty nie chcesz mu choćby pomóc, tylko planujesz się go pozbyć! Piotr krzyczał już na całe gardło. Na szczęście Michał miał w tym czasie lekcje w szkole.

Nie podnoś na mnie głosu! oburzyła się Kasia. Nie jestem zobowiązana wychowywać twojego syna. Ma babcię, niech ona weźmie go do siebie, jeżeli ci się mój pomysł nie podoba.

I kiedy zamierzałaś mi powiedzieć o swoim genialnym planie? Po tygodniu po ślubie? Po miesiącu?

Za kilka dni stwierdziła spokojnie. Po co przeciągać? Wszystko już ustaliłam. Mam znajomą w opiece społecznej, gwałtownie załatwimy papiery. Chłopakowi będzie tam lepiej, uwierz.

Zapamiętaj sobie raz na zawsze Piotr powiedział z lodowatą ciszą. Nigdy nie zdradzę syna. Jest dla mnie najważniejszy na świecie.

A ja? Kasia zerwała się z miejsca. Ja się nie liczę? Mnie już nie kochasz? Więc tak: nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie. Wybieraj! Albo on, albo ja.

On powiedział bez cienia wahania Piotr. Znaleźć sobie kobietę to żaden problem, a syna mam tylko jednego.

Kobietę? Kto na ciebie spojrzy, jak nie ja?! wycedziła Kasia przez zaciśnięte zęby. I myślisz, iż znajdziesz kogoś, kto pokocha twojego bachora? Nie rozśmieszaj mnie! Cudze dzieci nikomu nie są potrzebne!

Masz godzinę, żeby się spakować i wyprowadzić z mieszkania. Prezenty też zabierz, nie żałuję. Piotr nałożył płaszcz i przy drzwiach jeszcze szepnął. Nie chcę cię więcej widzieć. jeżeli myślałaś, iż cię kocham myliłaś się. Chciałem po prostu matki dla Michała, tyle.

Zaczekaj, Piotr, a co ze ślubem? była zaskoczona Kasia. Była pewna, iż mężczyzna zacznie ją przepraszać, pogodzi się z jej wyborem, a teraz… On ją po prostu wyrzucał?

Nie rozumiesz? zdziwił się Piotr. Nie będzie żadnego ślubu. Już podjąłem decyzję i nie wybrałem ciebie. Spakuj się. jeżeli wrócę, a jeszcze tu będziesz, nie będę się patyczkować.

Z trzaskiem zamknął drzwi, zostawiając Kasię samą w mieszkaniu. Osunęła się bezsilnie na kanapę, nie mając pojęcia, co robić. Już czuła się panią tego lokum i nie chciała go opuszczać.

Zadzwonił dzwonek. Kasia zerwała się, uśmiechając lekko. Może Piotr tylko żartował, na pewno jej nie zostawi

Przesyłka dla pani odezwał się wesoło kurier, wręczając jej elektroniczny długopis.

Z wściekłością, niemal łamiąc przy tym sprzęt, podpisała odbiór. Chłopak spojrzał na nią dziwnie i gwałtownie się ulotnił.

W środku pudła, połyskując szyderczo, leżała suknia ślubna. Kosztowna. Kasia rzuciła nią o ziemię, potem kilka razy podeptała, zamieniając w bezużyteczną szmatę.

Otwierając szafę i wyjmując walizkę, chwyciła za telefon i zadzwoniła do koleżanki.

Co się stało? w słuchawce odezwał się zaspany głos. Sama nie śpisz, komuś przeszkadzasz. Nerwy przed ślubem? zakpiła znajoma.

Nie będzie żadnego ślubu! syknęła Kasia i przełączyła telefon na głośnik. Pakuję rzeczy. Przyjedziesz po mnie?

Co się stało?! po drugiej stronie od razu głos spoważniał. Skrzywdził cię?

Oj, i to jak! wybuchnęła Kasia i opowiedziała szczegółowo całą rozmowę. Koleżanka zamilkła. Śpisz, czy co?

Naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopca?

No jasne, co mi po nim prychnęła Kasia. Wolałabym swoje dziecko wychować.

Wiesz co po chwili milczenia powiedziała przyjaciółka nie rozumiem cię. I choćby nie chcę próbować. Nigdy nie sądziłam, iż jesteś do czegoś takiego zdolna.

Wiesz co, mam w nosie, co sobie myślisz syknęła Kasia, upychając rzeczy do walizki. Przyjedziesz czy nie?

Nie odpowiedziała chłodno koleżanka. Dzwoń po kogoś innego.

No to świetnie, zadzwonię po taxi…

***********************************************

Piotr odebrał Michała ze szkoły i razem poszli do parku karmić kaczki. Chłopak był szczęśliwy, iż tata ma dla niego czas, ale zapytał niepewnie:

Tato, a nie musisz pomóc cioci Kasi przygotować ślubu? i zamilkł, niecierpliwie czekając na odpowiedź. Zaraz tata powie, iż musi, i wrócą do mieszkania…

Nie muszę odpowiedział, czym bardzo zaskoczył syna. Ślubu nie będzie. Nie będziesz chyba bardzo smutny, jeżeli Kasi z nami nie będzie? Piotr łagodnie patrzył chłopcu w oczy. Wyrzucając narzeczoną, w ogóle nie pomyślał, co powie na to Michał.

Nie będę z euforią odpowiedział chłopiec z błyszczącymi oczami. Wcale, bo szczerze mówiąc ona mi się nigdy nie podobała. Byłem jej obojętny.

Nic nie szkodzi Piotr mocno przytulił syna. Na razie pożyjemy we dwóch. A potem na pewno znajdziemy kobietę, która pokocha cię jak własnego syna…

Idź do oryginalnego materiału