Dziś ważny dzień: mija dokładnie miesiąc od momentu, gdy wybuchł publiczny konflikt Edyty Górniak i Allana Enso z Bartem i Nicol Pniewskimi. Gdy na początku marca Highbart potwierdził rozstanie córki z synem piosenkarki, to chyba nikt się nie spodziewał, że ta dyskusja będzie się tak długo ciągnąć. A jednak - i wciąż wygląda na to, że to wcale nie koniec.
Bart Pniewski pozywa Edytę Górniak. "Będzie się działo przed sądem"
Tym razem gwiazdę zaprosił do rozmowy Bogdan Rymanowski i ponownie nie zabrakło wątku konfliktu z ojcem Nicol. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bo gdy media zaczęły się rozpisywać o sprawie, Pniewski sam przemówił na InstaStories. Jak twierdzi, nawet podczas wypadu do SPA nie może liczyć na chwilę wytchnienia.
Nawet jak sobie pójdę wieczorem na SPA, to nie mam spokoju... Ta odklejona "artystka" znowu musi mnie zaczepiać i oczywiście telefon od razu wariuje... Nie dość, że buźka mnie piecze, to jeszcze uszy - zaczął.
Potem odniósł się do wypowiedzi Edyty nieco szerzej, a ją samą nazywa przy tym "nawiedzoną kobietą". Zapowiada też, że zamierza ich publiczny konflikt przenieść na salę sądową.
Mordki, i mamy ciąg dalszy tego kabaretu z tą nawiedzoną kobietą. Jestem taki świecący trochę, bo byłem na laserze przed chwilą i nawet tam nie mam spokoju, bo zaczął mi telefon walić, dzwonić, no bo tam się ukazał jakiś wywiad, o którym nie miałem zielonego pojęcia. Znowu ta kobieta mnie zaczepia, znowu mnie pomawia, zresztą pozew już się pisze, więc dopiero będzie wesoło, bo tam trochę rzeczy się nazbierało. Ta pani chyba najpierw mówi, a później myśli, więc będzie się działo przed sądem na pewno.
Jednocześnie Bart wyraził zdziwienie postawą Górniak, gdyż, wedle jego słów, Allan przyszedł do Pniewskich praktycznie z niczym i miał przepłakać przez nią wigilię. Kontekstu jednak na razie nie przytoczył.
Ale powiem wam, że skandalem jest, bo tu znowu mnie pomówiła, że ten dzieciak został oszukany emocjonalnie, uczuciowo, rodzinnie i finansowo. Jak kobieta, która przez 2 lata nie zastanawiała się, czy on ma gdzie mieszkać, co jeść, w co się ubrać, może powiedzieć, że ktoś go zdradził finansowo, emocjonalnie i rodzinnie? Chłopak przyszedł z plecakiem ciuchów do nas i to wszystkich podrabianych, było to dosłownie parę koszulek, chyba ze dwie pary butów i poprzecierane spodnie. Pierwszą wigilię w życiu spędził u moich teściów i jeszcze ona doprowadziła do tego, że część tej wigilii przepłakał.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Highbart odpowiada Edycie Górniak. "Jest wyrachowanym, złym człowiekiem"
A na tym nie koniec, bo Pniewski zamierza udzielić wywiadu i opowiedzieć, jak było naprawdę. Zastrzega również, że nigdy nie zaatakował Edyty pierwszy i tylko się broni.
Zresztą, nie będę się tutaj roznosił. Jutro idę w pewne miejsce. Stroniłem od wywiadów, wiele telewizji mnie zapraszało, dziennikarzy, naprawdę nie chciałem tego robić, nie chciałem robić dram, bo naprawdę nie działa na moją korzyść to wszystko. Ale też nie pozwolę się obrażać. Zawsze odmawiałem wywiadów. Oczywiście jak mnie jakiś dziennikarz zapytał, to i tak i tak by napisał, więc wolałem, żeby napisał prawdę, więc wtedy się wypowiadałem, ale tylko odnosiłem się do pytań. Nigdy sam nie zaczynałem, nigdy pierwszy tej pani nie zaczepiłem, tylko odpowiadałem - tak jak teraz - na jej kolejne zaczepki. Zresztą od pierwszego momentu, jak ta drama wybuchła, to ta pani mnie pierwsza zaatakowała.
Highbart ujawnił też, że po wybuchu afery odezwały się do niego osoby, które miały mieć z Edytą niezbyt przyjemne doświadczenia. Jak twierdzi, nie zamierza bezczynnie patrzeć na to, co mówi o nim w mediach.
Pora to zmienić. Poza pozwem, który jest w toku, zacznę rozmawiać. Myślę, że jutro będzie pierwsza okazja do tego i myślę, że pora powiedzieć trochę więcej. Powiedzieć, jak to wszystko faktycznie wyglądało, bo ja do tej pory naprawdę powiedziałem procent. Ale tak, jak wielu ludzi z polskiego show-biznesu się do mnie odezwało i wspiera mnie w tym wszystkim, szczególnie tych, których ta pani wielokrotnie pomówiła, części poniszczyła kariery, bo oni się jej albo bali, albo nie chcieli z nią wchodzić w żadną drakę, a dzisiaj tego żałują. Dzisiaj żałują, że pozwolili jej po sobie jeździć, pozwolili się obrażać i pomawiać. Ja będę pierwszy, który na to nie pozwoli. Ja będę pierwszy, który przedstawi, że poza tym, że jest odklejona, to jeszcze jest bardzo wyrachowanym, złym człowiekiem, który wykorzystuje ludzi. Nie bez powodu jest sama, ta pani nie ma żadnej koleżanki, żadnego kolegi, już nie mówiąc o przyjaciołach. Jest sama jak palec, nikt nie chce z nią pracować, to świadczy chyba o tym, jakim jest człowiekiem. Ja nie pozwolę naruszać swojego dobrego imienia. Zbyt wiele lat pracowałem na miejsce, w którym jestem. Zbyt ciężko pracowałem, zbyt często upadałem i się podnosiłem, żeby ta kobieta doprowadziła do tego, żebym ja znowu, przynajmniej psychicznie, upadł. Koniec.
Na koniec były jeszcze popcorn przed telewizorem i kadr z zabiegu, który taktycznie "przerobił" na potrzeby żartu ze słów Edyty o reptilianach.
Faktycznie macie rację, tu powinien być popcorn. Bo kto wie, co do rana znowu wymyśli, teraz tam daleko wdycha różne "kadzidła", to może się wszystko uroić... - drwił, po czym dodał własne, przerobione zdjęcie z zabiegu z podpisem: Ja też jestem z innego wymiaru. Mój zabieg na twarz był dzisiaj z innego wymiaru, był po prostu reptiliański!
Jesteście gotowi na ciąg dalszy?