Co się stało z gwiazdą "Gry o tron"? Trafiła w sidła groźnej organizacji

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Hannah Murray, znana przede wszystkim z ról w serialach "Kumple" oraz "Gra o tron", po zakończeniu aktorskiej kariery na pewien czas zniknęła z życia publicznego. Dopiero po latach wyznała, iż padła ofiarą groźnej organizacji. W autobiograficznej książce opisała swoje bolesne doświadczenia.



Hannah Murray: z jakich seriali ją znamy?


Hannah Murray urodziła się 1 lipca 1989 roku w Bristolu w Anglii. W latach 2008–2011 studiowała w Queens’ College na Uniwersytecie Cambridge. Dała się poznać widzom w dwóch popularnych serialach.
Jej przełomową rolą była Cassie Ainsworth - ekscentryczna, delikatna, ale niestabilna psychicznie nastolatka w brytyjskim serialu "Kumple" ("Skins"). Co ciekawe, Murray nie miała wcześniej profesjonalnego doświadczenia aktorskiego; dostała rolę jako nastolatka po wzięciu udziału w otwartym castingu.


Murray w postać Cassie wcielała się w dwóch pierwszych sezonach. Powróciła jeszcze w finałowej odsłonie.Reklama


W 2012 roku otrzymała angaż w kolejnym serialowym hicie. W "Grze o tron" grała Gilly - córkę i jednocześnie "żonę" Crastera, która później związała się z Samwellem Tarlym. Pojawiła się od drugiego sezonu i została jedną z bardziej lubianych drugoplanowych postaci serialu. Występowała w nim aż do 2019 roku.

Hannah Murray: co się z nią stało?


Po zakończeniu pracy na planie hitu HBO Hannah Murray zniknęła z ekranów. Dopiero po latach ujawniła, co się z nią stało. Wpadła w sidła niebezpiecznej organizacji wellness. W rzeczywistości była to sekta związana z rozwojem duchowym. Zamiast pomóc jej w trudnych chwilach, przyczyniła się do pogorszenia jej stanu.


Początkowo wszystko wydawało się niewinne. Tego typu grupy promują zdrowy styl życia, organizują warsztaty i programy samorozwoju, stopniowo budując coraz większe zaangażowanie emocjonalne, a z czasem także finansowe swoich członków. W pewnym momencie sytuacja zaczęła jednak wymykać się spod kontroli i poważnie odbiła się na zdrowiu psychicznym aktorki.
O swoich doświadczeniach Murray opowiedziała w autobiograficznej książce "The Make-Believe".
"Piszę o tym, jak łatwo uwierzyć w obietnice pomocy, gdy jest się w trudnym momencie życia. Uwierzyłam, iż mnie uratują" - przyznała.
Murray ujawniła również, iż zakochała się w liderze organizacji. Burzliwy okres w jej życiu doprowadził do załamania psychicznego, przymusowej hospitalizacji psychiatrycznej oraz diagnozy choroby afektywnej dwubiegunowej.
Nadszedł w jej życiu przełomowy moment, kiedy aktorka zrozumiała, iż "całkowicie oddała kontrolę nad swoim życiem".
"Jestem bardzo, bardzo dumna z tej książki, której napisanie zajęło mi siedem lat" – powiedziała Murray w rozmowie z PEOPLE. "Przez cały ten proces czułam, iż odzyskuję siłę, opowiadając własną historię i przejmując kontrolę nad własną narracją. Cieszę się, iż mogę podzielić się tą historią z czytelnikami i wpuścić ich do rozdziału mojego życia, który bywał czasami magiczny, czasami chaotyczny, a czasami bolesny i mroczny".
Czytaj więcej: Jej życie wisi na włosku. Przyjaciele martwią się o każdy dzień
Idź do oryginalnego materiału